Mamo, zrób coś dla siebie!

0

Posted by Zosia | Posted in Nerwy w konserwy, Poradnik rodzinno-życiowy | Posted on 02-03-2010

Tagi: , , , , , , , , , , , , ,

Każda mama może w pewnym momencie czuć się zmęczona. Nie chodzi mi o zmęczenie fizyczne, jak na przykład po skopaniu ogródka, ale o zmęczenie psychiczne. Powiem wprost – o zmęczenie dzieckiem. Dopada ono najczęściej mamy, które bardzo długo pozostają z dzieckiem same w domu – mąż w pracy, rodzina daleko, koleżanek jak na lekarstwo… Roczne czy dwuletnie dziecko, przy całej miłości do niego i przy całej jego rozkoszności, nie zawsze jest odpowiednim towarzyszem do rozmów, nie mówiąc już o tym, że stara się bardzo absorbować uwagę rodzica. W pewnym momencie taka mama zaczyna czuć się przemęczona, rozżalona, rozdrażnionaNie jest to nic wstydliwego, a bynajmniej nic strasznego, o ile tylko owa mama zda sobie z tego sprawę i zrobi coś, co na to zmęczenie pomoże. Z własnego doświadczenia wiem, że niekiedy w bardzo prosty sposób można zaradzić kiepskiemu samopoczuciu. Jeśli to dopiero początki chandry, całkiem pomocne stają się drobnostki w stylu: wyjście do kina (nawet samotne!), wyjście na zakupy, na basen, na plotki z koleżanką, na samotny spacer… Całkiem sprawdzonym pomysłem jest też wysupłanie dla siebie czasu raz-dwa razy w tygodniu na własną, stałą aktywność – na wyjście do klubu fitness, na lekcje tańca, na cokolwiek, gdzie możecie przestać myśleć o sprawach domowych, a jednocześnie zadbać o siebie.

Jeśli chandra rozchandrycza się na dobre, czas wyjechać. Zorganizuj wyjazd weekendowy – dla siebie i męża (razem, rzecz jasna ;)), a dziecko postaraj się ulokować na ten czas u dziadków lub ulubionej cioci. Tudzież dziadkowie/ulubiona ciocia mogą przyjechać do was i pomieszkać z dzieckiem dwa dni. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że taki wyjazd we dwoje czyni cuda :) Nawet jeśli zmęczycie się fizycznie (jeśli, na przykład, postanowicie wtedy zdobyć Rysy), to relaks psychiczny będzie nie do przecenienia. Nie popiszę się, jeśli powiem, że będzie to ładowanie akumulatorów, ale tak naprawdę jest! Odpoczniecie, pobędziecie tylko ze sobą, wyśpicie się, poleniuchujecie… Czego chcieć więcej? Pewnie, optymalnie byłoby wyjeżdżać raz w miesiącu, ale niewiele osób byłoby na to stać. Uwierzcie, że wystarczy raz na kilka miesięcy, raz na pół roku, i wracacie z nową energią, nową dawką cierpliwości i nowym spojrzeniem na swoje kochane przecież dziecko.

Z pewnością bardzo dobrą rzeczą jest znalezienie sobie hobby. Nieważne jakie ono będzie – byle potrafiło zaabsorbować cię na tyle, byś raz na kilka dni, spędzając przy nim czas, wyłączyła się zupełnie i nie myślała o niczym innym. Wspaniałą „odmóżdżającą” czynnością są z pewnością wszelkie robótki ręczne (a do tego jakie praktyczne! ;)). Świetną sprawą jest też czytanie książek. Nawet jeśli są to tanie romansidła kupione za parę złotych w kiosku, to co z tego? Jeśli uważasz, że to cię relaksuje, nie miej wyrzutów, iż znajomi stwierdzą, że czytasz mało ambitną literaturę. Opiekując się dzieckiem w ciągu dnia robisz tyle ambitnych rzeczy, że wieczorem masz jak najbardziej prawo zająć się tym, co cię bawi i rozluźnia.
Zresztą, jeśli chodzi o hobby, to pomysłów może być tyle, ile ludzi na świecie, więc każdy na pewno ma szansę znaleźć coś dla siebie.

To tyle na dziś. Kilka słów zaledwie – od Zosi z podładowanymi w ostatni weekend akumulatorami :) Trzymajcie się, Mamy i Nie-Mamy.

P.S. Jeszcze coś przyszło mi do głowy. Być może trochę wyszły już z mody (tylko na pierwszy rzut oka, bo tak naprawdę jest to bardzo rozwinięty rynek), ale z pewnością wspaniale zrelaksują ciebie i męża… gry planszowe! Nieważne jakie – strategiczne, chińczyk czy scrabble. Pobędziecie razem, razem się pośmiejecie i oderwiecie od codzienności. Rozrywka tania (poza jednorazową inwestycją w grę, choć chińczyka można kupić już za parę złotych), a zwróci się wielokrotnie :) Z.

P.S.2. Relaks może być też taki… 😉

relaks

Dla wyjaśnienia dodam, że nie jest to aktualne zdjęcie, brzuch nieco (choć niewiele ;)) zmalał ponad dwa lata temu 😉