Posted by Zosia | Posted in Dzieciowiska | Posted on 15-07-2010
Tagi: aquapark Wrocław, atrakcje dla dzieci we Wrocławiu, fontanna dla dzieci, fontanna multimedialna, gdzie spędzić wolny czas z dzieckiem we Wrocławiu?, Hala Ludowa, Hala Stulecia, kąpielisko dla dzieci we Wrocławiu, park szczytnicki, pływalnia dla dzieci, plac zabaw dla dzieci, Wrocław, Wrocławski Park Wodny
Aktualne upały sprawiają, że każde wspomnienie o wodzie spotyka się entuzjazmem zarówno ze strony mojej, jak i Mikołaja. We Wrocławiu przetestowaliśmy do tej pory dwa miejsca, gdzie można udać się w gorący letni dzień i zaznać choć odrobiny chłodu płynącego z wody. Są to osławiony aquapark (Wrocławski Park Wodny) i fontanna dla dzieci w parku Szczytnickim (obok równie osławionej fontanny multimedialnej). Na pierwszy ogień biorę WPW. O fontannie będzie w części drugiej.

Z aquaparkiem przyjaźnimy się w zasadzie od początku jego otwarcia. Michu miał cztery miesiące, gdy postanowiliśmy wytaplać go w większej niż w wanience wodzie. Kilka dni wcześniej samodzielnie zrobiłam rekonesans, czy aby na pewno poradzimy tam sobie z takim maluchem. I tu miłe zaskoczenie — zostaliśmy zaspokojeni pod każdym niemal względem (a może po prostu nie jesteśmy wymagającymi klientami
). Po ponad dwóch latach korzystania z atrakcji aquaparku razem z dzieckiem, mogę pozwolić sobie na określenie listy zalet i wad. Oto ona:
Zalety:
- już na dzień dobry darmowe wejście dla dziecka do lat trzech. Miło. W godzinach porannych w dni powszednie cena nie wydaje się więc zbyt wygórowana
- specjalne szatnie rodzinne — w każdej przewijak (całkiem niedawno zostały wymienione z takich stojących na przyczepione do ściany, z pasem bezpieczeństwa) i duuuży kosz na śmieci (czytaj: pampersy)
- bardzo przyjemny brodzik dla maluchów, złożony jakoby z dwóch części. Jedna ma kształt okrągłej, płytkiej… wanny, w której poziom wody wynosi zaledwie kilka centymetrów. Można w niej swobodnie posadzić lub położyć na brzuchu malucha i pozwolić mu się taplać do woli. Starszaki też mają tu zajęcie, bo basenik ten znakomicie nadaje się do zabaw związanych z przelewaniem wody do wiaderek itp.. Druga część to typowy brodzik basenowy — do pół metra wysokości, z cieplejszą wodą. Do tego mamy atrakcję w postaci kolorowych lampek przy najgłębszej części i wieeelką fokę z rybkami (z każdej rybki tryska woda)
- otoczenie brodzika — po pierwsze jest tu obowiązkowa zjeżdżalnia dla najmłodszych. Obok płynie przyjemny strumyczek. Niestety, ze względów bezpieczeństwa, nie można się w nim pochlapać (a tym bardziej powspinać), co chyba powoduje niewielki zgrzyt w małych użytkownikach obiektu. No, ale cóż. Jakieś ograniczenia być muszą… Bardzo przyjemną dla maluchów rzeczą jest natomiast taka namiastka fontanny tryskającej z kilku punktów w posadzce, na wysokość około 40 – 50 cm. Obok jest też coś w stylu skalnej groty, w której z uporem maniaka przez kilka odwiedzin z rzędu czas spędzał nasz syn… W okolicy brodzika stoi też statek, chyba piracki, do którego można wsiąść i posterować kołem. Kawałek dalej umieszczono też dwie wodne armatki, z których można postrzelać wodą w kierunku basenu z falą, do nie zawsze z tego zadowolonych pozostałych gości aquaparku.
- leżaki i łóżeczka turystyczne — za to wieeelki plus dla WPW. Można swobodnie rozłożyć się na wybranym miejscu i zaanektować łóżeczko dla potrzebującego go dziecka.
- pokój dla matki z dzieckiem — albo bardziej — łazienka dla najmłodszych. Przy brodziku wydzielono pomieszczenie, w którym można ze spokojem przewinąć malucha, starszaka posadzić na sedesie, lub opłukać pod prysznicem.
- Zabawki i pomoce pływackie. W plastikowych pudłach, niedaleko brodzika, można znaleźć wiaderka, piłki, konewki, koła ratunkowe, rękawki, makarony do pływania. Co jakiś czas jest to chyba uzupełniane (bo się zużywa, jak przypuszczam
), gdyż w różnym stanie i ilości znajduję tam owe przedmioty. Przyznać jednak trzeba, że są. - basen z falami - to jest bardzo przyjemna atrakcja dla dzieci w różnym wieku. Mikołaj ostatnio bardzo polubił przesiadywanie na brzegu tego pseudomorza, które chlapie mu w twarz ku jego uciesze
- leniwa rzeka — to już dla trochę starszych dzieci. Michu lubi od czasu do czasu się w niej potaplać, ale musimy mocno go trzymać, bo momentami rzeczka wcale nie jest taka leniwa
Zanim sam będzie się mógł nią nacieszyć minie jeszcze kilka lat. - solanka — nie wnikam, czy to bardzo wysusza skórę czy nie (w porównaniu z wodą w pozostałych basenach) i na ile jest zdrowe u maluszków, ale od mniej-więcej roku (czyli gdy Michu miał półtora roku) zabieram go na chwilę do tego basenu. Ma z tego niezłą frajdę (abstrahując od tego, że z uporem maniaka liże tę słoną wodę), bo wyporność jest całkiem przyjemna i bez problemu sam utrzymuje się tam na powierzchni (wyposażony w rękawki)
- Małpi gaj usytuowany w górnej części pływalni. Przyznam, że zaglądamy tam dość często, bo gdy Michu się znudzi taplaniem w wodzie zawsze chętnie biegnie się pobawić na owym placu zabaw
- Restauracja czynna na terenie aquaparku — korzystamy z niej niekiedy. Całkiem pomocne miejsce, zwłaszcza, gdy pobyt się przeciąga, a dziecko jest głodne. Bez wychodzenia na zewnątrz można coś przekąsić lub kupić do picia
Wady:
- cena — przy pobycie dla więcej niż jednej dorosłej osoby z dzieckiem, powyżej dwóch godzin (co wcale nie jest aż takim nadmiarem czasu) okazuje się, że nie jest to rozrywka dla przeciętnie zarabiającej rodziny. Raz — maks dwa razy w miesiącu może się udać, ale w okresie wakacyjnych upałów (gdy przydałoby się niemal codziennie), jest to jednak drogi dla klienta interes
- kolejki do kasy i tłumy na terenie obiektu — tego się pewnie nie da przeskoczyć, dopóki jest we Wrocławiu tylko jeden taki aquapark. I nic dziwnego, że organizatorzy sprzedają wszystkie wolne miejsca, bo to przecież ich zarobek. Jedyne co mogę poradzić, to poranne godziny w ciągu tygodnia. Odradzam natomiast weekendy, zwłaszcza w sezonie. Stoi się czasem i 40 minut, a po wejściu na teren i tak pływać się nie da, bo ludzi tyle, że szkoda gadać.
- Dodatkowa opłata za małpi gaj. Bo weź wytłumacz dzieciakowi, że nie może tam iść, bo to koszt dodatkowy, który nie zawsze musi mieścić się w budżecie przeznaczonym na dany wypad
- i to chyba tyle wad
Więcej nie pamiętam
Jak mi się przypomni kiedyś, to dopiszę.
Całkiem ładny wyszedł mi artykuł nie-sponsorowany, niestety. Może ktoś z aquaparku to przeczyta kiedyś i podziękuje jakimś karnetem za reklamę
Na dziś tyle. W drugiej części kilka słów o wrocławskiej fontannie przy Hali.

