Z czym to się je — motyw i kom­po­zy­cja — pierw­sze trudne słowa :)

1

Posted by Zosia | Posted in Mama fotoamatorka | Posted on 21-09-2009

Tagi: , , , , , , , , , ,

Jak wygląda zdję­cie — każdy wie. Jak się robi zdję­cie — też niby każdy wie. Podobno nic trud­nego — usta­wiasz “auto” w swoim apa­ra­cie, patrzysz w wizjer tudzież wyświe­tlacz, naci­skasz przy­cisk… i już! Potem ewen­tu­al­nie wywołujesz/zgrywasz z karty i dru­ku­jesz, oglą­dasz i… porażka! Z lewej strony ucięta ręka, z pra­wej wystaje czy­jaś noga… i te oczy takie czer­wone! No ale cóż — zro­bi­łeś zdję­cie, więc i tak je poka­żesz. Wszy­scy zna­jomi z naszej-klasy pochwalą twój foto­gra­ficzny zmysł, więc się uspo­ko­isz; stwier­dzisz, że widocz­nie tylko ci się wyda­wało, że to zdję­cie nie takie wyszło… I za chwilę zro­bisz kolejne, w taki sam bez­na­dziejny sposób…

Pew­nego dnia tra­fisz na stronę z czy­jąś pro­fe­sjo­nalną gale­rią, być może będzie to port­fo­lio foto­grafa dzie­cię­cego i pomy­ślisz: “To jest coś!” Dzieci na zdję­ciach takie wyraźne, ładne, kolo­rowe… W każ­dym zdję­ciu tkwi jakiś prze­kaz, jedna uchwy­cona emo­cja, jeden gest, chwila zapo­mnie­nia w zaba­wie…
I też chcesz, by twoje dziecko miało takie zdję­cie. Szu­kasz więc takiego pro­fe­sjo­nal­nego foto­grafa, by zmon­to­wał ci taką gale­rię. A oka­zuje się, że cał­kiem dobre zdję­cia swo­jemu dziecku możesz zro­bić ty sam!

Nie znie­chę­cam tu bynaj­mniej do korzy­sta­nia z usług fachow­ców. To z pew­no­ścią nie­po­wta­rzalna i piękna pamiątka — taka pro­fe­sjo­nalna sesja zdję­ciowa dziecka lub z dziec­kiem. Ale taka sesja zda­rza się rzadko, raz na jakiś czas, cza­sem nawet raz w życiu. Usługa bywa droga (nic w tym dziw­nego, że arty­sta ceni swoją pracę), do tego jest cza­so­chłonna. I uka­zuje tylko maleńki skra­wek życia waszego dziecka.

Nato­miast wy jeste­ście z dziec­kiem nie­mal cały czas. I nie­ustan­nie macie moż­li­wość upa­mięt­nia­nia tych szcze­gól­nych momen­tów. Dla­czego nie zagłę­bić się więc w pro­ble­ma­tykę, nie poszu­kać infor­ma­cji jak zro­bić dobre, poprawne zdję­cie? Nikt nie będzie tu oce­niał walo­rów arty­stycz­nych, bo dla każ­dego rodzica zdję­cie jego dzieci będzie miało zna­miona arcy­dzieła. Ale warto dowie­dzieć się wię­cej, by za lat kil­ka­na­ście móc poka­zać dzie­ciom piękne zdję­cia z ich rów­nie pięk­nego dzieciństwa.

Tyle sło­wem strasz­nie przy­dłu­giego wstępu. Powi­nien być krót­szy, ale tak mi się dobrze pisało, że nie mogłam prze­stać :)

Motyw w fotografii:

Miało być o kilku trud­nych sło­wach. Zacznę od motywu. Każdy mniej-więcej orien­tuje się, co to słowo może zna­czyć. Gene­ral­nie cho­dzi o temat zdję­cia. Nie, nie, nie musi­cie go zapi­sy­wać na odwro­cie zdję­cia ;) Wystar­czy, że będzie w waszej gło­wie pomysł kogo/co chce­cie na zdję­ciu poka­zać. To ważne — zanim się­gniesz po apa­rat, pomyśl chwilę nad moty­wem. Nie rób zdję­cia “w ciemno”, po to, by było. Niech ma w sobie coś, co chcesz prze­ka­zać innym.
Wia­domo — post jest o foto­gra­fii dzie­cię­cej, więc z góry zakła­dam, że moty­wem w tym wypadku też jest dziecko (dzieci). Ale i tu warto się zagłę­bić — czy chcesz zro­bić tylko por­tret swo­jego dziecka? Jeśli tak, to ok, też dobrze. Ale może chcesz przez ten por­tret poka­zać coś wię­cej?
Na przy­kład to, ile twoje dziecko wysta­wia zębów w uśmie­chu? a może to, jak bar­dzo jest samo­dzielne jedząc cze­ko­la­dowe lody i bru­dząc nimi wszystko dookoła? a może chcesz poka­zać jak bar­dzo gry­masi przy myciu rąk lub jak mocno kocha swego plu­szo­wego misia?
Szu­kaj­cie moty­wów, tema­tów. Obser­wa­cja dziecka przy­nosi ich dzien­nie całe kro­cie. Patrz­cie czym inte­re­suje się wasze dzie­cię. I zrób­cie zdję­cie. A może zdo­było jakąś nową umiejętność? — zróbcie zdję­cie. Pomy­słów na zdję­cia jest tyle, ile aktyw­no­ści mają dzieci w ciągu dnia. Trzeba to wyko­rzy­stać. Wtedy zdję­cia nie będą nudne.

Kom­po­zy­cja w fotografii:

Kom­po­zy­cja. Dru­gie trudne słowo. Cho­dzi tu o takie “miej­sca sku­pia­jące uwagę” na zdję­ciu. Przy­wy­kli­śmy do robienia/oglądania zdjęć z cen­tral­nie umiesz­czo­nymi posta­ciami. Nie zawsze dobrze to wygląda, a po set­nym takim zdję­ciu robi się zwy­czaj­nie nudne. Ogól­nie, to zasady kom­po­zy­cji foto­gra­fo­wie zaczerp­nęli z malar­stwa — już mala­rze wie­dzieli, w któ­rych miej­scach umie­ścić ważne ele­menty, by obraz stał się dyna­miczny, wyra­zi­sty i sku­piał uwagę widza dokład­nie na tym, na czym chcieli, by sku­piał.

W lite­ra­tu­rze można zna­leźć trzy główne zasady kom­po­zy­cji: trój­po­działu, podział złoty i zasada prze­kąt­nych. Każda z nich polega na pro­wa­dze­niu przez obraz linii. Miej­sca prze­cię­cia się owych linii to tzw. mocne punkty — obszary, w któ­rych umiesz­czamy, na przy­kład, postać dziecka.

Gene­ral­nie to w trój­po­dziale dzie­limy zdję­cie czte­rema liniami na 9 rów­nych czę­ści. W podziale zło­tym też są cztery linie, ale nie dzielą foto­gra­fii na czę­ści równe, ale w takich zależ­no­ściach: 3:5; 5:8; 8:13. “Trzeci spo­sób polega na podziale pro­sto­kąt­nego kadru prze­kątną, i popro­wa­dze­niu od niej dwóch pro­stych pro­sto­pa­dłych do pozo­sta­łych wierz­choł­ków” (Cheł­moń­ski K.: Kadro­wa­nie i kom­po­zy­cja obrazu — prze­wod­nik, 2002)

Zasady te wyglą­dają kolejno tak:

  • Zasada trój­po­działu:

    trojpodzial

  • Podział złoty:

    zloty

  • Zasada prze­kąt­nych:

    przekatne

Jeśli umie­ścimy w jed­nym z tych punk­tów obiekt, który chcemy foto­gra­fo­wać, to zagwa­ran­tuje nam to, że odbiorca bez­błęd­nie roz­po­zna główny motyw naszego obrazu (Cheł­moń­ski K.: Kadro­wa­nie i kom­po­zy­cja obrazu — prze­wod­nik, 2002)

Linie na zdję­ciach dość grube zro­bi­łam — by było jasno i wyraź­nie dla każ­dego ;) Co do samych moc­nych punk­tów — jeśli obiekt jest duży (jak na przy­kład postać dziecka na powyż­szych zdję­ciach), to sta­ramy się, by ów punkt przy­padł jak naj­bar­dziej na środek postaci. Oczy­wi­ście nikt nie ma linijki w oku, by dokład­nie zmie­rzyć co do cen­ty­me­tra, że dany obiekt leży cen­tral­nie w moc­nym punk­cie. Ale warto zwra­cać na to uwagę i któ­rąś z tych zasad sto­so­wać — w pew­nym momen­cie wej­dzie wam ona “w oko” i będzie o wiele łatwiej :)

Przy­znam szcze­rze, że w moich zdję­ciach naj­czę­ściej można zna­leźć zasadę trój­po­działu. Jakoś tak naj­bar­dziej przy­pa­dła mi do gustu i… oka. Ale zachę­cam do pró­bo­wa­nia kom­po­no­wa­nia zdjęć według dwóch pozo­sta­łych. Też muszę bar­dziej się do nich przy­ło­żyć :)

Tylko pamię­taj­cie — nie cho­dzi o to, by w każ­dym z “moc­nych punk­tów” umie­ścić jakiś temat, ale tylko w jed­nym z nich. Taka jest zasada. Oczy­wi­ście, nic nie prze­szko­dzi w jej łama­niu, ale to już w bar­dziej nowa­tor­skich pro­jek­tach foto­gra­ficz­nych ;)

No i cóż, na pierw­szy teo­re­ty­zu­jący post wystarczy.

Do zapa­mię­ta­nia na dziś:

  • wybierz sta­ran­nie (w miarę moż­li­wo­ści) motyw (temat) zdjęcia
  • jeśli masz na to czas skom­po­nuj od razu popraw­nie swoją foto­gra­fię — według jed­nej z trzech pozna­nych zasad. Jeśli nie masz na to czasu (nie­kiedy tak się zda­rza przy ruchli­wym dziecku :) ) to cho­ciaż się posta­raj by temat, który chcesz uchwy­cić był cały w kadrze, a resztę dotniesz w pro­gra­mie do obróbki zdjęć :)

    Pozdra­wiam, Mama Foto­ama­torka :)

    P.S. Pod­czas pisa­nia posił­ko­wa­łam się swoją pracą magi­ster­ską (o zacnym tytule: “Rola foto­gra­fii w pod­ręcz­ni­kach szkol­nych do przy­rody” :) ) oraz arty­ku­łem Kuby Cheł­moń­skiego wyczy­ta­nego na www.fotopolis.pl — link bez­po­średni do tego artykułu.

Foto(m)amatorka dzie­cięca

0

Posted by Zosia | Posted in Mama fotoamatorka | Posted on 20-09-2009

Tagi: , , ,

Od pew­nego czasu cho­dzi po gło­wie myśl, by z mojej foto­gra­ficz­nej pasji i, bądź co bądź, wie­dzy, zro­bić uży­tek w for­mie małego porad­nika dla rodzi­ców. Nie zamie­rzam pisać tu wiel­kich arty­ku­łów na temat wyż­szo­ści foto­gra­fii ana­lo­go­wej nad cyfrową (bądź odwrot­nie), ale sądzę, że moje doświad­cze­nia z pstry­kac­twem dzie­cię­cia (i nie tylko) oraz samo­dziel­nie zdo­by­wana wie­dza mogą przy­dać się komuś zupeł­nie “zie­lo­nemu” w tych sprawach.

Zamiar mam taki, by pod­su­wać pewne pomy­sły na cie­kawe zdję­cia dzieci, jed­no­cze­śnie ilu­stru­jąc je przy­kła­dem oraz, przede wszyst­kim, mniej-więcej tłu­ma­czyć jak uzy­skać dany efekt, na co zwró­cić uwagę i jak się w ogóle do foto­gra­fo­wa­nia zabrać. Bo mam wra­że­nie, że dzieci to naj­czę­ściej foto­gra­fo­wane osoby na świe­cie. Każdy kto ma dziecko posiada choć jedno jego zdję­cie (tak naprawdę to nie wie­rzę, że tylko jedno!). Zdję­cia można teraz robić wszę­dzie (ech, te tele­fony z apa­ra­tem), do tego apa­raty tanieją co rusz, więc szkoda byłoby tego nie wyko­rzy­stać. A jeśli już coś robimy, to czemu nie sta­rać się robić tego jak najlepiej?

Zapra­szam więc Was, Dro­dzy Rodzice-Fotoamatorzy do kącika mamy foto­ama­torki. Mam nadzieję, że znaj­dzie­cie tu coś dla sie­bie. A jak będzie coś nie­ja­snego lub zro­dzi się Wam jakieś pyta­nie, to pisz­cie, pro­szę. W miarę moż­li­wo­ści posta­ram się na nie odpo­wie­dzieć. Tylko mnie o sprawy natury sprzę­to­wej nie pytaj­cie za wni­kli­wie, bo na tym się nie znam kom­plet­nie i jakoś brak mi zapału, by się w tym zagłę­bić :)