Wro­cław­ski wodny świat 2

0

Posted by Zosia | Posted in Dzieciowiska, Pod mikroskopem | Posted on 09-08-2010

Tagi: , , , , , , , ,

Ta część, jak pisa­łam wcze­śniej, będzie doty­czyła wro­cław­skiej fon­tanny dla dzieci w parku szczyt­nic­kim. Jest to naprawdę fan­ta­styczne miej­sce dla młod­szych i star­szych (szcze­gól­nie w upalne dni), mimo że tak pro­ste, że pro­ściej się chyba wymy­ślić nie dało. A może wła­śnie dla­tego jest tak genialne?

Fon­tanna, o któ­rej tu mowa, sąsia­duje z osła­wioną Wro­cław­ską Fon­tanną Mul­ti­me­dialną (zdję­cia z jed­nego z poka­zów owego cudu tech­niki znaj­dzie­cie tutaj: Wro­cław­ska Fon­tanna Mul­ti­me­dialna). Jest to beto­nowy kwa­drat, wypo­sa­żony w dysze do wyrzu­ca­nia wody według jakie­goś algo­rytmu. Obja­wia się to tym, że woda try­ska w okre­ślo­nym ryt­mie, nato­miast gdy o peł­nej godzi­nie na dużej fon­tan­nie jest pokaz, wów­czas mała chwi­lowo wysycha.

Cały bajer małej fon­tanny polega na tym, że nie jest niczym ogro­dzona, prak­tycz­nie zrów­nana z ota­cza­jącą ją zie­mią i total­nie dostępna dla wszyst­kich. Można po niej cho­dzić, bie­gać, można w niej leżeć i ska­kać… Ona po to wła­śnie jest. Dzie­cia­ków jest tam zawsze mnó­stwo, cza­sem zda­rzy się też ktoś ze star­szy­zny ;) Moje dzie­cię mogłoby tam sie­dzieć cały dzień, taką ma frajdę z zabawy w “chla­pią­cej” wodzie.

Fon­tanna dla dzieci ma jesz­cze jeden miły akcent. W nie­dziele o godz. 14.00 i 15.00 mia­sto fun­duje naj­młod­szym atrak­cję w postaci cał­kiem przy­jem­nego pokazu baniek mydla­nych (ogro­ooomych jak i zupeł­nie maleń­kich) pro­du­ko­wa­nych przez grupę rów­nie przy­jem­nych szczu­dla­rzy. Pro­ste rze­czy, a cie­szą jak nie wiem. Oczy­wi­ście mam tu na myśli radość i frajdę tylko i wyłącz­nie dzie­cięcą ;)

Tyle na ten temat. Ilu­stru­jące wpis foto­gra­fie oczy­wi­ście przed­sta­wiają owo przy­jemne miej­sce (i moje dzie­cię), nato­miast wię­cej zdjęć znaj­dzie­cie tutaj: fon­tanna dla dzieci.

Wro­cław­ski wodny świat

0

Posted by Zosia | Posted in Dzieciowiska | Posted on 15-07-2010

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Aktu­alne upały spra­wiają, że każde wspo­mnie­nie o wodzie spo­tyka się entu­zja­zmem zarówno ze strony mojej, jak i Miko­łaja. We Wro­cła­wiu prze­te­sto­wa­li­śmy do tej pory dwa miej­sca, gdzie można udać się w gorący letni dzień i zaznać choć odro­biny chłodu pły­ną­cego z wody. Są to osła­wiony aqu­apark (Wro­cław­ski Park Wodny) i fon­tanna dla dzieci w parku Szczyt­nic­kim (obok rów­nie osła­wio­nej fon­tanny mul­ti­me­dial­nej). Na pierw­szy ogień biorę WPW. O fon­tan­nie będzie w czę­ści drugiej.

Z aqu­apar­kiem przy­jaź­nimy się w zasa­dzie od początku jego otwar­cia. Michu miał cztery mie­siące, gdy posta­no­wi­li­śmy wyta­plać go w więk­szej niż w wanience wodzie. Kilka dni wcze­śniej samo­dziel­nie zro­bi­łam reko­ne­sans, czy aby na pewno pora­dzimy tam sobie z takim malu­chem. I tu miłe zasko­cze­nie — zosta­li­śmy zaspo­ko­jeni pod każ­dym nie­mal wzglę­dem (a może po pro­stu nie jeste­śmy wyma­ga­ją­cymi klien­tami ;) ). Po ponad dwóch latach korzy­sta­nia z atrak­cji aqu­aparku razem z dziec­kiem, mogę pozwo­lić sobie na okre­śle­nie listy zalet i wad. Oto ona:

Zalety:

  • już na dzień dobry dar­mowe wej­ście dla dziecka do lat trzech. Miło. W godzi­nach poran­nych w dni powsze­dnie cena nie wydaje się więc zbyt wygórowana
  • spe­cjalne szat­nie rodzinne — w każ­dej prze­wi­jak (cał­kiem nie­dawno zostały wymie­nione z takich sto­ją­cych na przy­cze­pione do ściany, z pasem bez­pie­czeń­stwa) i duuuży kosz na śmieci (czy­taj: pampersy)
  • bar­dzo przy­jemny bro­dzik dla malu­chów, zło­żony jakoby z dwóch czę­ści. Jedna ma kształt okrą­głej, płyt­kiej… wanny, w któ­rej poziom wody wynosi zale­d­wie kilka cen­ty­me­trów. Można w niej swo­bod­nie posa­dzić lub poło­żyć na brzu­chu malu­cha i pozwo­lić mu się taplać do woli. Star­szaki też mają tu zaję­cie, bo base­nik ten zna­ko­mi­cie nadaje się do zabaw zwią­za­nych z prze­le­wa­niem wody do wia­de­rek itp.. Druga część to typowy bro­dzik base­nowy — do pół metra wyso­ko­ści, z cie­plej­szą wodą. Do tego mamy atrak­cję w postaci kolo­ro­wych lam­pek przy naj­głęb­szej czę­ści i wie­eelką fokę z ryb­kami (z każ­dej rybki try­ska woda)
  • oto­cze­nie bro­dzika — po pierw­sze jest tu obo­wiąz­kowa zjeż­dżal­nia dla naj­młod­szych. Obok pły­nie przy­jemny stru­my­czek. Nie­stety, ze wzglę­dów bez­pie­czeń­stwa, nie można się w nim pochla­pać (a tym bar­dziej powspi­nać), co chyba powo­duje nie­wielki zgrzyt w małych użyt­kow­ni­kach obiektu. No, ale cóż. Jakieś ogra­ni­cze­nia być muszą… Bar­dzo przy­jemną dla malu­chów rze­czą jest nato­miast taka namiastka fon­tanny try­ska­ją­cej z kilku punk­tów w posadzce, na wyso­kość około 40 – 50 cm. Obok jest też coś w stylu skal­nej groty, w któ­rej z upo­rem maniaka przez kilka odwie­dzin z rzędu czas spę­dzał nasz syn… W oko­licy bro­dzika stoi też sta­tek, chyba piracki, do któ­rego można wsiąść i poste­ro­wać kołem. Kawa­łek dalej umiesz­czono też dwie wodne armatki, z któ­rych można postrze­lać wodą w kie­runku basenu z falą, do nie zawsze z tego zado­wo­lo­nych pozo­sta­łych gości aquaparku.
  • leżaki i łóżeczka tury­styczne — za to wie­eelki plus dla WPW. Można swo­bod­nie roz­ło­żyć się na wybra­nym miej­scu i zaanek­to­wać łóżeczko dla potrze­bu­ją­cego go dziecka.
  • pokój dla matki z dziec­kiem — albo bar­dziej — łazienka dla naj­młod­szych. Przy bro­dziku wydzie­lono pomiesz­cze­nie, w któ­rym można ze spo­ko­jem prze­wi­nąć malu­cha, star­szaka posa­dzić na sede­sie, lub opłu­kać pod prysznicem.
  • Zabawki i pomoce pły­wac­kie. W pla­sti­ko­wych pudłach, nie­da­leko bro­dzika, można zna­leźć wia­derka, piłki, konewki, koła ratun­kowe, rękawki, maka­rony do pły­wa­nia. Co jakiś czas jest to chyba uzu­peł­niane (bo się zużywa, jak przy­pusz­czam ;) ), gdyż w róż­nym sta­nie i ilo­ści znaj­duję tam owe przed­mioty. Przy­znać jed­nak trzeba, że są.
  • basen z falami - to jest bar­dzo przy­jemna atrak­cja dla dzieci w róż­nym wieku. Miko­łaj ostat­nio bar­dzo polu­bił prze­sia­dy­wa­nie na brzegu tego pseu­do­mo­rza, które chla­pie mu w twarz ku jego uciesze
  • leniwa rzeka — to już dla tro­chę star­szych dzieci. Michu lubi od czasu do czasu się w niej pota­plać, ale musimy mocno go trzy­mać, bo momen­tami rzeczka wcale nie jest taka leniwa :) Zanim sam będzie się mógł nią nacie­szyć minie jesz­cze kilka lat.
  • solanka — nie wni­kam, czy to bar­dzo wysu­sza skórę czy nie (w porów­na­niu z wodą w pozo­sta­łych base­nach) i na ile jest zdrowe u malusz­ków, ale od mniej-więcej roku (czyli gdy Michu miał pół­tora roku) zabie­ram go na chwilę do tego basenu. Ma z tego nie­złą frajdę (abs­tra­hu­jąc od tego, że z upo­rem maniaka liże tę słoną wodę), bo wypor­ność jest cał­kiem przy­jemna i bez pro­blemu sam utrzy­muje się tam na powierzchni (wypo­sa­żony w rękawki)
  • Małpi gaj usy­tu­owany w gór­nej czę­ści pły­walni. Przy­znam, że zaglą­damy tam dość czę­sto, bo gdy Michu się znu­dzi tapla­niem w wodzie zawsze chęt­nie bie­gnie się poba­wić na owym placu zabaw
  • Restau­ra­cja czynna na tere­nie aqu­aparku — korzy­stamy z niej nie­kiedy. Cał­kiem pomocne miej­sce, zwłasz­cza, gdy pobyt się prze­ciąga, a dziecko jest głodne. Bez wycho­dze­nia na zewnątrz można coś prze­ką­sić lub kupić do picia

Wady:

  • cena — przy poby­cie dla wię­cej niż jed­nej doro­słej osoby z dziec­kiem, powy­żej dwóch godzin (co wcale nie jest aż takim nad­mia­rem czasu) oka­zuje się, że nie jest to roz­rywka dla prze­cięt­nie zara­bia­ją­cej rodziny. Raz — maks dwa razy w mie­siącu może się udać, ale w okre­sie waka­cyj­nych upa­łów (gdy przy­da­łoby się nie­mal codzien­nie), jest to jed­nak drogi dla klienta interes
  • kolejki do kasy i tłumy na tere­nie obiektu — tego się pew­nie nie da prze­sko­czyć, dopóki jest we Wro­cła­wiu tylko jeden taki aqu­apark. I nic dziw­nego, że orga­ni­za­to­rzy sprze­dają wszyst­kie wolne miej­sca, bo to prze­cież ich zaro­bek. Jedyne co mogę pora­dzić, to poranne godziny w ciągu tygo­dnia. Odra­dzam nato­miast week­endy, zwłasz­cza w sezo­nie. Stoi się cza­sem i 40 minut, a po wej­ściu na teren i tak pły­wać się nie da, bo ludzi tyle, że szkoda gadać.
  • Dodat­kowa opłata za małpi gaj. Bo weź wytłu­macz dzie­cia­kowi, że nie może tam iść, bo to koszt dodat­kowy, który nie zawsze musi mie­ścić się w budże­cie prze­zna­czo­nym na dany wypad
  • i to chyba tyle wad :) Wię­cej nie pamię­tam :) Jak mi się przy­po­mni kie­dyś, to dopiszę.

Cał­kiem ładny wyszedł mi arty­kuł nie-sponsorowany, nie­stety. Może ktoś z aqu­aparku to prze­czyta kie­dyś i podzię­kuje jakimś kar­ne­tem za reklamę ;)

Na dziś tyle. W dru­giej czę­ści kilka słów o wro­cław­skiej fon­tan­nie przy Hali.