Posted by Zosia | Posted in Mama fotoamatorka | Posted on 29-01-2010
Tagi: aparat analogowy, aparat cyfrowy, aparat kompaktowy, fotoamator, fotografia, fotografia dziecięca, fotografowanie dzieci, funkcje aparatów fotograficznych, jak wybrać aparat, jaki aparat do fotografowania dzieci, jaki aparat kupić, lustrzanka, Mama fotoamatorka, poradnik fotograficzny, sprzęt fotograficzny

Tak sobie właśnie pomyślałam, że zaniedbałam trochę kategorię “Mama fotoamatorka”. W sumie, to nawet bardzo zaniedbałam, a szkoda, bo to ważny temat przecież.
Wracam więc z kolejnym zagadnieniem. Tym razem słów kilka zamierzam poświęcić wyborowi aparatu fotograficznego. Nie jest to prosta sprawa; warto się przed kupnem zastanowić, czego tak naprawdę oczekujemy od nowego sprzętu, no i co tak naprawdę jest/może być nam potrzebne do uwieczniania roześmianych twarzy naszych pociech (ach, jak słodko…
).
Nie jestem super znawcą sprzętu fotograficznego, nie znam się na markach czy niektórych parametrach technicznych. Mam jednakże już ponad dwuletnie doświadczenie w fotografowaniu (w różnych sytuacjach) własnego dziecięcia i jestem w związku z tym w stanie określić pewne kryteria czy zasady wyboru odpowiedniego sprzętu. Jednakże nie oczekujcie ode mnie, proszę, że doradzę Wam konkretny model. Nic z tych rzeczy, po prostu aparatów jest na rynku tyle, że nie da się tego ani zliczyć, ani zapamiętać. Sprzedawca w sklepie z pewnością fachowo wskaże Wam kilka alternatyw spośród wielu modeli, a ja postaram się podrzucić kilka rad w związku z tym, co się może w aparacie przydać.
Lustrzanka, kompakt, analog, cyfrówka — co wybrać?
- aparat kompaktowy — z założenia został stworzony dla amatorów fotografii. Chodziło przede wszystkim o jego wymiary — zazwyczaj lekki, prosty w użyciu. Współczesne kompakty bardzo różnią się od tych sprzed kilkunastu czy kilkudziesięciu lat. Jakość robionych przez nie zdjęć wzrosła. Jeśli zależy Ci na dobrej jakości zdjęciu, niewygórowanej cenie oraz na tym, by aparat zajmował jak najmniej miejsca w kieszeni czy torebce, z pewnością będziesz zadowolona ze sprzętu kompaktowego
- lustrzanka — przede wszystkim o wiele większa i cięższa od kompakta. Ma to z pewnością duże znaczenie dla mamy, która musi dużo rzeczy pomieścić w torebce lub plecaku. Lecz cóż, coś za coś — może cięższa i większa, ale za to jakościowo zdjęcia robi lepsze. Fotografie są bardziej szczegółowe, do tego do lustrzanki dostępna jest cała gama obiektywów, dzięki którym mamy większe możliwości jeśli chodzi o kadr, jasność zdjęcia, dobór konkretnej głębi ostrości… W lustrzankach umieszczane są też większe niż w kompaktach matryce, co niezwykle przekłada się na lepszy obraz. Wadą z pewnością może być cena.
- analog — aparat fotograficzny nazywany przez niektórych sprzętem “starej daty”. Najprościej mówiąc jest to aparat, gdzie obraz zapisuje się na kliszy fotograficznej. Praktycznie z użycia wyszły już kompakty analogowe — jakość ich zdjęć nie była porażająca. Inaczej trochę rzecz ma się z lustrzankami analogowymi. Bardzo wielu profesjonalistów do tej pory z nich korzysta, jakością nie ustępują (a czasem pewnie przewyższają) lustrzankom cyfrowym. Przyznam Wam, że i my mamy w domu analogową lustrzankę — Canon EOS 33. Bardzo lubię jej używać, szczególnie z czarno-białą kliszą. Ma to swój urok, jakiś bardziej profesjonalny klimat. Dla zwykłego fotoamatora jednakże z pewnością jest o tyle uciążliwe, że mamy ograniczoną do 36 ilość zdjęć na filmie, no i gdy chcemy obejrzeć efekt naszej pracy musimy pofatygować się do foto-labu, by wywołać kliszę
- cyfrówka — obraz zapisywany jest na matrycy, zamiast na kliszy (dlatego mamy możliwość zrobienia większej ilości zdjęć. Ponadto nie musimy inwestować w nową kartę, bo po zgraniu zdjęć na dysk komputera możemy ją wyczyścić i używać ponownie). Do wyboru macie albo cyfrową lustrzankę, albo kompakcik. Na pytanie, na którym z tych dwóch rodzajów aparatu bardziej Wam zależy, musicie odpowiedzieć sobie, niestety, same.

Czym się kierować przy zakupie:
- Z pewnością cena jest dobrym kryterium. Każdy ma określone możliwości finansowe i to one najczęściej ustalają górny pułap naszych zakupów. Tak się obecnie porobiło na rynku sprzętu fotograficznego, że niemal każdy może kupić sobie aparat, który go zadowoli. Poniżej tysiąca złotych znajdziecie naprawdę przyzwoity kompakt, a w okolicach dwóch tysięcy możecie nawet zacząć zastanawiać się nad lustrzanką
- poręcznością — to ważna cecha aparatu. Aparat musi “dobrze leżeć w dłoni”. Przed zakupem warto osobiście pooglądać konkretne modele czy rodzaje aparatów. Dla jednych mały kompakt jest w sam raz, inni muszą poczuć w ręce ciężar lustrzanki. Poza tym nawet lustrzanka lustrzance nierówna. Poszczególne firmy w różny sposób profilują swoje aparaty, dlatego nie zawsze są w stanie wszystkich zadowolić. Podobnie jest zresztą z kompaktami.
- zdjęciami, które chcemy wykonywać — jeśli zależy nam na naprawdę dobrych jakościowo zdjęciach i wielu możliwościach ustawień aparatu, to z pewnością lepsza okaże się lustrzanka. Lecz jeśli nie przykładamy wielkiej uwagi do jakości i w zupełności wystarczy nam program “auto” w aparacie, to z powodzeniem wybierzemy przyzwoity kompakt
- prostotą obsługi — tłumaczyć nie trzeba. O wiele łatwiej i przyjemniej korzysta się z aparatu o intuicyjnej obsłudze, niż z takiego, którego instrukcja obsługi jest w dwóch tomach i to po japońsku
- matrycą — im większa, tym lepsza. Trochę mylące może okazać się sugerowanie ilością megapikseli. Owszem, ilość pikseli na matrycy powinna świadczyć o wysokiej rozdzielczości zdjęcia, ale tylko wtedy, gdy ich ilość jest adekwatna do wielkości matrycy. W skrócie — jeśli masz w aparacie małą matrycę, to im większa ilość megapikseli, tym większa też szansa, że aparat będzie robił ziarniste i niewyraźne zdjęcia. Na potrzeby amatora, przy wielkości matrycy ze średniego kompaktu w zupełności wystarczy kilka megapikseli. Jeśli chcesz robić zdjęcia o wysokiej rozdzielczości i potem je drukować na dużych formatach papieru, to kup sobie lustrzankę z dużą matrycą.
- możliwość nagrywania filmów (fajnie, jak są w jakości HD). Kiedyś byłam wrogiem takowych funkcjonalności w aparatach, kamer w ogóle. Ale od kiedy mam dziecko i obserwuję jego rozwój, to bardzo często korzystam z możliwości nagrywania filmików. Niektórych sytuacji nie da się uchwycić na fotografii po prostu. A potem szybko na youtube i całemu światu można się pochwalić, jakie to mamy mądre dziecko
- opóźnienie spustu migawki — krótko mówiąc, jest to czas od naciśnięcia przycisku w aparacie do zrobienia zdjęcia. Niektóre aparaty mają ten czas dość wydłużony (jak choćby aparaty w telefonach komórkowych), co w fotografowaniu dzieci ma znaczący wpływ na ostrość zdjęcia. Dzieci są cały czas w ruchu. Jeśli opóźnienie spustu migawki będzie długie, to zanim aparat zrobi zdjęcie, dziecko zdąży uciec lub się poruszy. Niestety, nie potrafię podać Wam parametru, którym można się sugerować przy sprawdzaniu tego w danym aparacie. Ale w opisach sprzętu często można znaleźć jakiś tekst typu: “wyjątkowo krótki czas rozruchu i opóźnienia uwolnienia migawki; cechy te ułatwiają uchwycenie nagłych, spontanicznych ujęć”. Zawsze też można poprosić sprzedawcę by udzielił takich informacji, czy pokazał jak reaguje wybrany aparat.

No i jeszcze na koniec moje osobiste porady co do funkcji aparatu i dodatków, które mogą przydać się przy fotografowaniu Waszych pociech:
- jeśli chodzi o aparat, to z całego serca polecam lustrzankę. Wiem, że to drogi zakup, ale jakość i plastyczność zdjęć jest nieporównywalnie lepsza niż z kompakcika. Jeśli stać Cię na lustrzankę, to ją kup. Mam porównanie, widzę różnicę. Aczkolwiek, jeśli nie widzisz takiej potrzeby, to z pewnością znajdziesz dla siebie porządnego kompakta i też będziesz zadowolona
- Funkcje w aparacie. Osobiście nie lubię używać dostępnej w każdym aparacie funkcji “auto”. Owszem, zdjęcie z pewnością będzie poprawnie naświetlone itd. ale w przypadku lustrzanek aparat zapisze zdjęcie w formacie jpg, a ja wolę w RAW (jest to format bezstratny). Poza tym aparat często robi taką brzydką rzecz w “auto”, jak błyskanie fleszem i to prosto w oczy nieszczęśnika-modela (a tego staramy się uniknąć. Ale o oświetleniu postaram się napisać kiedy indziej). Wbudowane w aparaty lampy błyskowe nie są też najlepszej jakości… Ambitnym mamom polecam aparaty, które posiadają preselekcję czasu lub przysłony. Osobiście najczęściej korzystam z ustawień w pełni manualnych. Początkowo wydawało mi się to trudne, ale naprawdę jest to do opanowania przez laika (ja sobie poradziłam!), a mamy większe pole do popisu. Własnoręczne ustawianie parametrów fotografii daje nam szersze możliwości jeśli chodzi np. o naświetlenie sceny (czasami przecież chcemy, by zdjęcie było lekko niedoświetlone, by oddać atmosferę jakiegoś miejsca czy zdarzenia) oraz pozwoli nam na większe lub mniejsze “rozmycie” tła (tzw. głębia ostrości).
- lampa błyskowa — jeśli masz lustrzankę, to polecam dokupienie lampy, którą się dopina do aparatu (funkcja dostępna także w niektórych bardziej rozbudowanych wersjach kompaktów). Można ją obracać w różne strony, więc unikniemy strzelania dziecku lampą prosto w oczy. Do tego jakość światła płynącego z takiej lampy jest lepsza, niż z lampy wbudowanej w aparat.
Jeśli chodzi o sam fakt korzystania z lampy błyskowej, to ja osobiście korzystam z niej przy fotografowaniu mojego dziecka w wielu sytuacjach, najczęściej w domu, by poprawnie naświetlić scenę. Dziecko porusza się szybko, zdjęcia “pstrykane” w domu bez lampy bardzo często nie wychodzą, bo jest po prostu za ciemno. Światło z żarówek nie do końca dobrze oświetli nam pomieszczenie, poza tym zniekształci kolory. Gdy jest za ciemno używam lampy błyskowej, ale nie celuję prosto w dziecko. Celuję w sufit lub lekko pod kątem w ścianę za mną (tak 45 stopni mdz ścianą i sufitem). Światło odbija się wtedy od sufitu/ściany — jest na tyle mocne, by oświetlić scenę, a nie jest niebezpieczne dla oczu dziecka. Innym sposobem (jeśli macie lampę tylko wbudowaną w aparat), by nie świecić dziecku prosto w oczy jest jakby przefiltrowanie tego światła przyklejając do lampy np. kawałek chusteczki higienicznej — 1 – 2 warstwy (tak, by mimo to zdjęcie było poprawnie naświetlone). Pozwoli to też uniknąć nienaturalnych prześwietlonych kolorów na fotografii, no i tych nieszczęsnych czerwonych oczu - pokrowiec — rzecz przydatna. Dla kompakta, by się nie rysował niepotrzebnie wśród kluczy i portfela w torebce. Dla lustrzanki polecam plecaki fotograficzne. Jest wielki wybór na rynku. My mamy dwa — jeden taki profesjonalny, duży, firmy Lowepro, a drugi (taki za chyba 40 zł) z Biedronki (jakiś rok temu był w sprzedaży), mały. I przyznam szczerze, że o wiele częściej w użyciu jest ten “biedronczany”. Plecaki do lustrzanek są o tyle fajne, że mają miejsce na obiektywy, lampę błyskową i jakiś inny drobny sprzęt, niekoniecznie fotograficzny. W pokrowcu nie wszystko nam się zmieści. Oczywiście, są też obecnie dostępne kompakty z wymienną optyką (mówiąc prościej — z możliwością wymieniania obiektywów), którym też z pewnością przyda się bardziej plecak niż sam pokrowiec
- obiektywy — nie znam się na tym jakoś szczególnie. Mogę powiedzieć Wam tylko, że najczęściej wykorzystywanym szkłem przeze mnie jest stałoogniskowa 50tka 1.4 Canona (idealna dla portretów) i trochę rzadziej 100tka 2.8 (dobra dla uchwycenia detalu, czasem też wykorzystuję ją do portretów dziecka) oraz 17 – 40, 4.0L Canona (szerokokątny, wystarczający do fotografowania krajobrazów). Jeśli posiadacie zoom w kompakcie, to z doświadczenia powiem, że warto unikać tzw. zoomu cyfrowego, bo z tego, co pamiętam, przekładało się to na brak ostrości zdjęcia. Czasem lepiej podejść kilka kroków bliżej z aparatem, niż korzystać z zoomu.
I pamiętajcie. Nie wierzcie reklamom
A tak na serio — starajcie się nie kupować w ciemno. Nawet jeśli znajdziecie w sieci tańszy produkt niż w sklepie w centrum handlowym, to najpierw idźcie do owego sklepu w centrum, obejrzyjcie dokładnie, pomacajcie, porozmawiajcie ze sprzedawcą, sprawdźcie, jak aparat leży Wam w rękach i dopiero podejmijcie decyzję.
Tyle na dziś. Pozdrawiam Was serdecznie,
Mama Fotoamatorka

