Fran­cu­skie ciastka z mię­snym farszem

0

Posted by Zosia | Posted in Pychotki | Posted on 21-06-2010

Tagi: , , , , ,

Witam, kła­niam się w pas i pąso­wieję ze wstydu, że nie napi­sa­łam nic od trzech tygo­dni. Wybacz­cie i daj­cie nową szansę :)

Dziś coś z dzie­dziny kuchni. Nazwa­łam to jak widać w tytule, bo nie wiem, czy to jakąś nazwę fachową posiada. Cho­dzi o zro­bie­nie swego rodzaju dania z cia­sta fran­cu­skiego z far­szem. Pomysł pod­pa­trzony jak naj­bar­dziej od mojej sio­stry, z tym, że ona nadzie­wała cia­sto pie­czar­kami. A to moja propozycja:

Potrze­bu­jesz:

  • gotowe cia­sto fran­cu­skie (oso­bi­ście pole­cam z Lidla. Z Bie­dronki też uży­wa­łam, ale moim zda­niem jest tro­chę rzad­sze i bar­dziej się przez to rwie. Ale jak kto woli)
  • mięso mie­lone — około 1/4 kg
  • fix do mięsa mie­lo­nego (uży­wam “Pomysł na kotlety mie­lone”, chyba to jest z Winiar)
  • pomi­dora
  • czo­snek — ząbek lub dwa
  • bazy­lię — świeżą lub suszoną
  • pie­kar­nik
  • głod­nych domow­ni­ków lub jesz­cze bar­dziej głod­nych gości

Wyko­na­nie:

Cia­sto roz­wi­jasz, kła­dziesz na bla­chę pie­kar­ni­kową i kro­isz na równe kwa­draty (oczy­wi­ście bez prze­sady z tą rów­no­ścią ;) ). Z jed­nej rolki cia­sta wycho­dzi 8 kwa­dra­tów (kroję wzdłuż na pół, potem wszerz na 4, w sumie na 8 kawałków).

Mięso mie­lone mie­szam z fixem (na 1/4 kg mięsa uży­wam pół opa­ko­wa­nia fixa. Dru­gie pół zostaje na następną oka­zję). Wrzu­cam “luzem” na patel­nię i je pod­sma­żam. Przy oka­zji sma­że­nia sie­kam je lekko drew­nianą łyżką, żeby było bar­dziej syp­kie, niż zbite w jeden kotlet. Następ­nie odsą­czam na dursz­laku z tłusz­czu i wrzu­cam do miski, żeby ostygło.

Pomi­dory kroję w dość drobną kostkę, dorzu­cam do mięsa, następ­nie wyci­skam czo­snek, wsy­puję bazy­lię (ile kto lubi) i wszystko razem mie­szam.

W dal­szej kolej­no­ści nakła­dam łyżką farsz na każdy kwa­drat z cia­sta, po czym zawi­jam rogi do środka i łączę je ze sobą — wycho­dzi coś w stylu małego kwa­dra­to­wego ciastka, zamknię­tego na górze. Lekko sma­ruję wierzch cia­sta wodą i wsta­wiam do nagrza­nego pie­kar­nika (na opa­ko­wa­niu pro­du­cent cia­sta zazwy­czaj pisze do ilu stopni nagrzać). Trzy­mam w piecu aż się zru­mie­nią — około 15 minut.

Po wyję­ciu z pie­kar­nika radzę tro­chę odcze­kać z kon­sump­cją, bo są bar­dzo gorące :) Smacznego!

P.S. Oso­bi­ście pole­cam jako doda­tek wła­snej roboty sos czosn­kowy. My robimy tak: mie­szamy jogurt typu grec­kiego z duuużą ilo­ścią czosnku (2 – 3 ząbki), solą do smaku (zazwy­czaj porządna szczypta), pół łyżeczki słod­kiej papryki, cza­sem z odro­biną soku z cytryny, ale nie­ko­niecz­nie. Mie­szamy porząd­nie i… już. Naj­le­piej, żeby był porząd­nie schło­dzony.
P.S.2. Przy naj­bliż­szej oka­zji posta­ram się zro­bić zdję­cie dzi­siej­szemu daniu głów­nemu i je tu dorzucę.
P.S.3. Danie jest z rodzaju tych w miarę szyb­kich — samo przy­go­to­wa­nie zaj­muje około 15 minut i następne 15 minut na pie­cze­nie. Naje się nim około 3 – 4 doro­słych osób.

Kuli­nar­nie

0

Posted by Zosia | Posted in Pychotki | Posted on 22-02-2010

Tagi: , , , , , , , ,

Dziś tak na szybko. Chcę — nie, nie chcę, po pro­stu muszę — pole­cić Wam super szybki i pro­sty prze­pis na pyy­yszne cia­steczka. Prze­pis jest autor­stwa mojego kuli­nar­nego guru, nie­ży­ją­cego już Macieja Kuro­nia, i pocho­dzi z jego (a teraz rów­nież jego synów) strony inter­ne­to­wej.

Her­bat­niki Maćka Kuro­nia odkry­łam jakiś mie­siąc temu, po nie­uda­nej pró­bie wyro­bie­nia cia­sta na ciastka z jakiejś książki tema­tycz­nej z Lidla. Nijak nie chciało się kleić, rodzina na cia­cho cze­kała, cóż więc było robić? A że z prze­pi­sów Kuro­nia robi­łam już dużo (od dwóch lat prak­tycz­nie cała Wigi­lia i Święta) i wycho­dzi wszystko i zawsze, więc stwier­dzi­łam, że na ciast­kach się też nie zawiodę. No i rzeczywiście.

Co do samych cia­stek, to są to, fak­tycz­nie, naj­zwy­klej­sze w świe­cie her­bat­niki, rewe­la­cyjne na sobotnio-niedzielne spo­tka­nia rodzinne przy kawie. Pro­ste, tra­dy­cyjne i tak zwy­czaj­nie smaczne. Jedyne, co zmie­ni­łam, to formę. Nie prze­pusz­czam cia­sta przez maszynkę, ale roz­wał­ko­wuję i wyci­nam forem­kami z Ikei w kształ­cie zwie­rza­ków — Miko­łaj wprost je uwiel­bia! Poza tym po uło­że­niu na blaszce sma­ruję ciastka roz­trze­pa­nym żółtkiem i posy­puję spe­cjal­nym cukrem — odkry­tym nie­dawno — cyna­mo­no­wym z Dia­mantu. Cia­steczka mają dzięki temu pyszny cyna­mo­nowy smak i aro­mat. Pole­cam wszyst­kim ser­decz­nie! A jak wykom­bi­nu­je­cie jakieś nowe, cie­kawe dodatki, to daj­cie koniecz­nie znać. Chęt­nie wypró­buję :)

A oto i sam prze­pis — zaczerp­nięty ze strony Macieja Kuronia:

  • 250 g mąki pszennej
  • 200 g mąki ziemniaczanej
  • 100 g masła
  • 100 g cukru
  • 125 ml śmietany
  • 2 jajka
  • łyżeczka proszku do pieczenia

Mie­szamy i prze­sie­wamy razem do miski lub na stol­nicę: mąkę pszenną, mąkę ziem­nia­czaną oraz pro­szek do pie­cze­nia. Doda­jemy masło, cukier, śmie­tanę i jaja. Wyra­biamy i zagnia­tamy cia­sto. Do wyra­bia­nia her­bat­ni­ków w zasa­dzie potrzebna jest maszynka do mięsa ze spe­cjalną nakładką do cia­stek. Na pewno nie­któ­rzy z Pań­stwa mają takie nakładki w domu. W tym przy­padku, trzeba zasto­so­wać taką nakładkę, żeby cia­sto wycho­dziło w for­mie taśmy, którą uci­namy w odstę­pach 5 – 6 cm. Możemy rów­nież po pro­stu roz­wał­ko­wać cia­sto na stol­nicy i wykra­jać her­bat­niki foremką. Bla­chy natłusz­czamy, ukła­damy na nich pro­sto­kątne ciastka i wkła­damy do pie­kar­nika nagrza­nego do 180 – 200ºC. Jak zawsze, trzeba uwa­żać, żeby się zanadto nie przy­pie­kły. Her­bat­niki są cien­kie, więc mogą się upiec już po 7 – 8 minu­tach. Wyj­mu­jemy bla­chę, gdy widzimy, że mają złoty kolor. Możemy przed pie­cze­niem podzie­lić cia­sto na por­cje i dodać do każ­dej por­cji dowol­nie wybrane dodatki sma­kowe, tj.: wani­lię, skórkę cytry­nową, cze­ko­ladę, olejki zapa­chowe itp. Wtedy otrzy­mamy her­bat­niki o róż­nych smakach.

Powo­dze­nia i smacznego!