Autyzm. Na gra­nicy zrozumienia.” — Barbara Winczura

5

Posted by Zosia | Posted in Logopedycznie, Moja czytelnia | Posted on 27-06-2011

Tagi: , , , , , , ,

autyzm winczura okładka
Publi­ka­cja okładki za zgodą ibuk.pl

Przy­znam szcze­rze, że myśla­łam, iż przez książkę tę “przejdę” szybko. Ale tak mocno mnie zain­te­re­so­wała, że prze­czy­ta­łam ją od deski do deski. I Wam też to radzę, jeśli choć tro­chę cie­kawi Was tema­tyka autyzmu.

Na temat autorki nie będę się tu roz­pi­sy­wać, bo jeśli poszu­ku­je­cie kon­kret­nych infor­ma­cji oraz szer­szej biblio­gra­fii, to myślę, że w sieci znaj­dzie­cie wię­cej inte­re­su­ją­cych infor­ma­cji. Samą książkę może­cie wypo­ży­czyć w ibuk.pl lub po pro­stu kupić. Sku­pię się na jej treści.

“Autyzm. Na gra­nicy zro­zu­mie­nia” Bar­bary Win­czury to zbiór czter­na­stu arty­ku­łów, czy raczej prac nauko­wych, spo­glą­da­ją­cych na autyzm z wielu płasz­czyzn. Są tam tek­sty wielu pra­cow­ni­ków nauko­wych, tera­peu­tów i bada­czy auty­zmu, któ­rzy nad głów­nym tema­tem pochy­lają się wni­kli­wie i w bar­dzo przy­stępny dla każ­dego spo­sób. Myślę, że to dość istotna infor­ma­cja, bo nie raz spo­ty­ka­łam się z pra­cami, które, mimo walo­rów mery­to­rycz­nych, trudno było przy­swoić ze względu na tak ściśle naukowy język, że np. zain­te­re­so­wany tema­tem rodzic (nie­ko­niecz­nie prze­cież po stu­diach z peda­go­giki czy psy­cho­lo­gii) musiałby sie­dzieć nad lek­turą w towa­rzy­stwie słow­nika. W przy­padku opi­sy­wa­nej książki nie ma takiej potrzeby — w jasny i zro­zu­miały spo­sób przed­sta­wia nam wiele zagad­nień. Począt­kowo tro­chę dener­wo­wało mnie, że wiele razy powta­rza się tam wyja­śnia­nie samego poję­cia “autyzm”, cią­głe nawią­zy­wa­nie do obja­wów czy przy­czyn, ale patrząc na cha­rak­ter tej książki (zbiór prac pod redak­cją, a nie całość jed­nego autora) nie mogło być prze­cież ina­czej. Ponadto daje to moż­li­wość czy­ta­nia poszcze­gól­nych arty­ku­łów nie­ko­niecz­nie w takiej kolej­no­ści, w jakiej są umiesz­czone, a nawet tylko tych, które Was inte­re­sują, bez koniecz­no­ści czy­ta­nia całości.

Muszę przy­znać, że żaden roz­dział mnie nie znu­dził. Każdy bowiem stara się wyja­śnić coś innego, z innej strony spo­gląda na zabu­rze­nie, jakim jest autyzm oraz to, co jest z nim zwią­zane. Mam jed­nak swo­ich fawo­ry­tów. Pierw­szy to tekst Agaty Gruny-Ożarowskiej pt. “Umysł nie­wspó­łod­czu­wa­jący. Neu­ro­bio­lo­gia auty­zmu.” Znaj­dzie­cie tam wiele cie­ka­wych teo­rii na temat zmian w mózgu u osób auty­stycz­nych, zarówno jeśli cho­dzi o objawy jak i pewne i domnie­mane przy­czyny tego zaburzenia.

Drugi fawo­ryt to “Wcze­sne dia­gno­zo­wa­nie auty­zmu — per­spek­tywy i dyle­maty” Mał­go­rzaty Skór­czyń­skiej. Wypływa tu sporo rze­czy na temat tego, jak ciężko nadal, mimo zaawan­so­wa­nych badań i znacz­nie szer­szej niż daw­niej wie­dzy na temat auty­zmu, roz­po­znać w miarę wcze­śnie to zabu­rze­nie. Naj­czę­ściej to rodzice pierwsi są zanie­po­ko­jeni np. bra­kiem mowy u dziecka lub spe­cy­ficz­nymi zacho­wa­niami. Nie­stety, nadal bar­dzo czę­sto zda­rza się, że tra­fiają na nie­do­uczo­nego pedia­trę, który albo twier­dzi, że dziecko z tego wyro­śnie (!) albo nie potrafi dobrze pokie­ro­wać rodzi­cami, by zna­leźli fachową pomoc. Wiele przy­pad­ków, które mogłyby być zdia­gno­zo­wane wcze­śniej (wcze­sna diagnoza=wczesna inter­wen­cja) tra­fia do spe­cja­li­stów od auty­zmu i tera­peu­tów dość późno, a prze­cież im szyb­ciej roz­pocz­nie się tera­pię, tym lepiej dla małego pacjenta. Inna autorka, Beata Pła­żew­ska, w tek­ście “Dyle­maty dia­gno­styczne zwią­zane z wystę­po­wa­niem zabu­rzeń łączo­nych. Histo­ria dwóch małych chłop­ców — długa podróż przez nie­znane” poka­zuje praw­dziwy dra­mat błęd­nej dia­gno­styki oraz tego, jak autyzm może być mylony np. z ADHD i jak przy­kre kon­se­kwen­cje może mieć to dla dziecka i jego rodziny. Ety­kie­to­wa­nie małych dzieci przez nauczy­cieli przed­szkol­nych, szkol­nych czy innych opie­ku­nów może spra­wiać wiele kło­po­tów a także opóź­niać otrzy­ma­nie facho­wej pomocy. Bo jeśli dziecko nad­po­bu­dliwe trak­to­wane jest jak auty­sta, to kon­se­kwen­cje może nieść to za sobą cza­sami dość drastyczne.

Cie­ka­wym tek­stem jest też roz­dział samej B.Winczury — “Zabawa jako kom­po­nent roz­woju teo­rii umy­słu u dzieci z auty­zmem”. Sam temat roz­woju teo­rii umy­słu jest bar­dzo cie­kawy i przy­wo­ły­wany w ostat­nich cza­sach przez wielu auto­rów. Zain­te­re­so­wa­nych zachę­cam do głęb­szych poszu­ki­wań. Tutaj autorka przed­sta­wia nam etapy, w jakich roz­wija się teo­ria umy­słu u dzieci zdro­wych i jak prze­kłada się to na auty­stów. Opi­suje, jak wygląda ich zabawa i na jakie zacho­wa­nia rodzice już wcze­śniej mogą zwró­cić uwagę, gdy nie­po­koją się o pra­wi­dłowy roz­wój swo­jego dziecka.

Długo mogła­bym pisać o walo­rach tej książki. Prze­czy­taj­cie od deski do deski. Mery­to­rycz­nie, w zro­zu­miały spo­sób i bar­dzo cie­ka­wie. Pole­cam z czy­stym sumieniem!

Comments (5)

Witam, świetny arty­kuł a także cały blog. Zapra­szam do sie­bie na stronkę w celu dal­szej lek­tury Auty­zmie a takze znajda sie inne cie­ka­wostki. Pozdrawiam

http://poradnikrodzica.get3.eu <- to adres mojej stronki

Zacie­ka­wiła mnie Pani tą książką. Sam pra­cuję w przed­szkolu dla dzieci z auty­zmem i czy­tam róż­nego rodzaju książki i arty­kuły na temat auty­zmu. Rze­czy­wi­ście zwy­kle mają jedną cechę wspólną — wiele tabel ze sta­ty­stycz­nymi wyni­kami i innymi odchy­le­niami stan­dar­do­wymi, które sku­tecz­nie odstra­szają od czy­ta­nia. Jeżeli rze­czy­wi­ście w tej książce arty­kuły są napi­sane w przy­stępny spo­sób to z pew­no­ścią ją przeczytam.

P. S. Bar­dzo fajny blog.

Pozdra­wiam:)

Cie­kawy blog, nie tylko dla rodzi­ców dzieci z pro­ble­mami. Pole­cam :)

Ostat­nio zetkną­łem się z sytu­acją, w któ­rej ksiądz wypro­sił matkę wraz z auty­stycz­nym dziec­kiem z kościoła, ponie­waż prze­szka­dzało mu to w kaza­niu. Dla mnie jest to coś strasz­nego, jak czło­wiek który w szcze­gól­no­ści powi­nien zro­zu­mieć pro­blem, w taki spo­sób trak­tuje bliź­niego…
Pozdrawiam

Write a comment