Po co komu logopeda?

3

Posted by Zosia | Posted in Logopedycznie, Pod mikroskopem, Poradnik rodzinno-życiowy | Posted on 21-03-2011

Tagi: , , , , , , ,

No wła­śnie — po co? Laikowi logo­peda koja­rzy się zazwy­czaj z jed­nym — z kobietą (tak, to nie pomyłka, mimo że w sze­re­gach tera­peu­tów mowy są męż­czyźni, więk­szość ankie­to­wa­nych w tej roli obsa­dza płeć żeńską) sie­dzącą w gabi­ne­cie z lustrem i demon­stru­jącą ćwicze­nia żuchwy oraz pra­wi­dłową wymowę kon­kret­nych gło­sek. Takie wyniki badań na temat wize­runku zawo­do­wego (czyli logo­pe­dzi o sobie samych) oraz spo­łecz­nego (czyli nie-logopedzi o logo­pe­dach) tera­peu­tów mowy prze­czy­ta­łam kilka dni temu w książce pod redak­cją M.Młynarskiej i T.Smereki “Logo­pe­dia. Teo­ria i prak­tyka”. Arty­kuł, w któ­rym ana­li­zo­wano owe bada­nia, był autor­stwa prof.Zbigniewa Tar­kow­skiego — auto­ry­tetu z dzie­dziny zabu­rzeń mowy, jed­nego z moich ulu­bio­nych wykła­dow­ców na logo­pe­dii. Zresztą sam prof.Tarkowski był bada­czem tego tematu, nie tylko interpretującym.

Wyniki badań z jed­nej strony zasko­czyły mnie, a z dru­giej… Z dru­giej, to chyba jed­nak pod­świa­do­mie czu­łam, że tak się logo­peda ludziom koja­rzy. Zbyt mało ludzi korzy­sta z usług tera­peu­tów mowy. Zbyt mało — wobec tego, jakie są realne potrzeby. Wynika to z wielu przy­czyn: finan­so­wych (tera­pia kosz­tuje, a na nfz ter­miny są takie, że szkoda gadać), cza­so­wych (jak już pisa­łam — tera­pia kosz­tuje… także poświę­ce­nie kon­kret­nej ilo­ści czasu w ciągu dnia), środo­wi­sko­wych (star­sza pani po wyle­wie, miesz­ka­jąca na wsi nie ma dostępu do logo­pedy, który pomógł by przy afa­zji) ale także z powodu nie­wie­dzy.
I nad tym ostat­nim się pochylę. Część ludzi w ogóle nie wie, że ktoś taki jak logo­peda ist­nieje. Część wie, ale nie powie (czym się ten ktoś zaj­muje), bo nie wie. Część wie z czym skleić logo­pedę — ale są to tylko wady wymowy, ewen­tu­al­nie zaję­cia dla przed­szko­la­ków “by ładnie mówiły”. Część (ci, któ­rzy mieli oka­zję korzy­stać z porząd­nej tera­pii) wie, ale się z tą wie­dzą nie obnosi, więc przy­ja­ciele kró­lika nadal żyją w niewiedzy.

Bo i skąd ludzie mają wie­dzieć z czym iść do logo­pedy? W szkole tego nie tłu­ma­czą. Lekarz albo skie­ruje, albo stwier­dzi, że sam pomoże w jakimś zabu­rze­niu. A żeby jakaś kam­pa­nia spo­łeczna pro­mu­jąca ten zawód się poja­wiła, to chyba tylko na cud liczyć można. A przy­da­łaby się. Jąkasz się? Idź do logo­pedy. On spoj­rzy na twoje zabu­rze­nie z per­spek­tywy wielu płasz­czyzn — spo­łecz­nej, psy­cho­lo­gicz­nej, lin­gwi­stycz­nej i bio­lo­gicz­nej. Jesteś nauczy­cie­lem i po prze­pra­co­wa­nym dniu męczy cię chrypka, tra­cisz głos lub boli cię gar­dło? Idź do logo­pedy. On pokaże ci ćwicze­nia emi­sji głosu i nauczy pra­wi­dłowo posłu­gi­wać się gło­sem. Bie­rzesz udział w kon­kur­sach recy­ta­tor­skich, czę­sto prze­ma­wiasz lub śpie­wasz publicz­nie? Masze­ruj do logo­pedy Pomoże ci wyćwi­czyć dyk­cję oraz ope­ro­wać odde­chem. Ktoś z two­ich bli­skich miał wylew i ma pro­blemy z komu­ni­ka­cją, pra­wi­dłową wymową lub zdia­gno­zo­wano mu afa­zję? Zapro­wadź go do logo­pedy. On zapla­nuje tera­pię mowy i myśle­nia, bo do tego jest przy­go­to­wany. Jesteś rodzi­cem nie­mow­laka? Idź do logo­pedy. Pokaże ci jak możesz wspie­rać roz­wój mowy i arty­ku­la­to­rów swo­jego malu­cha, dora­dzi sty­mu­lu­jące zabawy lub nauczy masażu twa­rzy. Twoje dziecko ma dys­lek­sję? Logo­peda potrafi się nim zająć…

Mogła­bym tak pisać i pisać. To zale­d­wie namiastka góry zabu­rzeń oraz sytu­acji, w któ­rych logo­peda jest nie tyle przy­datny, co wręcz konieczny. Oczy­wi­ście — zazwy­czaj dana osoba spe­cja­li­zuje się w jakiejś sfe­rze bądź kon­kret­nych kilku zabu­rze­niach, jed­nak ma (a przy­naj­mniej powinna mieć) ogólne poję­cie na temat więk­szo­ści przed­mio­tów badań logo­pe­dii. I nawet jeśli nie zaj­muje się czyn­nie danym pro­ble­mem, wie, do kogo cię skie­ro­wać po pomoc.

Jakby jed­nak na to nie spoj­rzeć, logo­peda to zawód wciąż mało znany wśród poten­cjal­nych klien­tów (lub pacjen­tów, jak kto woli). A nie­sa­mo­wi­cie pomocny. Nie ma ktoś środ­ków do wyko­rzy­sta­nia na prze­pro­wa­dze­nie spo­łecz­nej kam­pa­nii? Chęt­nie się udzielę.

To pisa­łam ja, wasza dzie­cio­wi­skowa blo­go­wiczka, która w tym roku koń­czy pody­plo­mówkę z logo­pe­dii i już roz­gląda się za pracą w nowym zawo­dzie. Można prze­sy­łać oferty :)

P.S. Poja­wiła się nowa kate­go­ria wpi­sów — “Logo­pe­dycz­nie”. Od tej pory część moich zre­ak­ty­wo­wa­nych wpi­sów będzie odno­siła się do zagad­nień wła­śnie z tej dzie­dziny. Oczy­wi­ście, w tema­cie oko­ło­dzie­cię­cym, bo to prze­cież blog o dzie­ciach :)

Reak­ty­wa­cja

0

Posted by Zosia | Posted in Bez związku | Posted on 02-03-2011

Tagi:

Kochani, wiem, że to wstyd. Tyle wejść dzien­nie, a ostatni wpis sprzed kilku mie­sięcy. Ale solen­nie obie­cuję, że do nie­dzieli wie­czo­rem pojawi się tu coś nowego i — mam nadzieję — będzie się poja­wiało regu­lar­nie. Tak więc o jesz­cze kilka dni cier­pli­wo­ści pro­szę :)

Pozdra­wiam ser­decz­nie i przed­wio­sen­nie :)