Z łóżeczka do łóżka – kiedy i jak?

8

Posted by Zosia | Posted in Poradnik rodzinno-życiowy | Posted on 19-02-2010

Tagi: , , , , , , ,

lozeczko

Jak to na rodziców swego pierwszego dziecka przystało, wiele rzeczy, rzecz jasna, robimy po raz pierwszy. Mniej-więcej trzy miesiące temu swoisty debiut mieliśmy w przyzwyczajaniu Mikołaja ze spania w łóżeczku do spania w łóżku. Całość skończyła się sukcesem, natomiast zamierzam to tutaj opisać, bo może komuś się przyda kilka rad/pomysłów.

Do tego, czy Mikołaj już potrzebuje łóżka doszliśmy w bardzo prosty sposób. Ponieważ nasze dziecko bardzo szybko rośnie (w związku z czym jest dość wysokie jak na swój wiek – 90 centyl), to po prostu zaczęło wyrastać z łóżeczka. Być może gdyby spał z podkulonymi nogami, czy jakkolwiek inaczej powyginany (każdy ma jakąś tam swoją konstelację kończyn podczas snu), to może by to nie było takie rażące, jednakże Misiek śpi zazwyczaj rozciągnięty tak, jak się tylko da – ręce nad głową, nogi proste… Czasem, owszem, zdarzy się, że śpi na boku lekko wygięty, ale nawet wtedy, jeśli doliczyć cały łóżeczkowy inwentarz (którego w sumie to zliczyć się nie da), nie wyglądało to za dobrze. Do tego ewidentnie przestał się mieścić w łóżeczku turystycznym.

Mikołaj od pierwszych tygodni życia nauczony był spać we własnym łóżeczku, samodzielnie w pokoju. Pierwszy tydzień spałam z nim w łóżku, po czym wymiękłam. Potem trochę podsypiałam w Miśka pokoju (on w łóżeczku, ja w łóżku), ale tu też dałam radę z jakiś tydzień. W końcu stanęło na tym, że Mikołaj zasypiał przy piersi, następnie odkładałam go do łóżeczka, po czym sama wędrowałam do drugiego pokoju, do własnego łóżka, w którym w dodatku spał własny mąż. Gdy Mikołaj miał około 7 miesięcy nauczyliśmy go zasypiać samodzielnie w łóżeczku. Od tego czasu tak to właśnie wyglądało – wieczorem cycek, kąpiel, czytanie, odkładanie do łóżeczka i wychodzenie z pokoju. Mikołaj po kilku dniach przyzwyczaił się, że wychodzimy, on sobie jeszcze chwilę coś tam pogadał do siebie i bardzo szybko zasypiał. Jak się zrobił starszy i siedzący, to czas po naszym wyjściu z pokoju zajmowała mu zabawa dostępnymi w łóżeczku zabawkami.

Przyznam, że bardzo nas to dopieściło – dziecko samodzielnie zasypiające, chwilka więcej czasu wieczorem dla siebie. No i nagle wyrósł Michu jeden z łóżeczka, a przed nami stanęła potworna wizja łóżka. Co takiego strasznego może być w zwykłym łóżku spytacie? A rzecz prosta: wieczorna swoboda dziecka! Dziecka, które już nie będzie wołało z łóżeczka, że mu się chce pić, ale które po prostu wyjdzie z łóżka i pokoju w najmniej oczekiwanym i pożądanym momencie, by nam to w twarz powiedzieć. Dziecka, które być może wcale nie będzie chciało już samodzielnie zasypiać, tylko będzie urządzać dzikie pielgrzymki do pokoju rodziców co 5 minut, aż nie zaśnie. Dziecka, które będzie straszyć w nocy śpiących rodziców, gdy nagle, przebudzone, stanie, niczym zjawa u ich głów i się rozwyje. Można by jeszcze wymieniać, ale po co?

Tak, wiem, wyszedł tu profil patologicznych rodziców, którzy nie zajmują się dzieckiem, tylko zamykają je w pokoju, a sami robią Bóg wie co. Otóż, kochani, uspokoję Was, że tak nie jest :) Mamy z mężem i Mikołajem swój wieczorny rytuał, w którym jest zarówno dopieszczony, jak i doedukowany czytaniem. A że nam się podoba, że zasypia samodzielnie?… Wszelkie potrzeby przytulania zaspokajamy obopólnie w ciągu dnia, więc wieczór każdy ma już, że tak się wyrażę, „dla siebie”. A przyznacie, że choć pół godziny więcej czasu, wieczorem, dla rodziców małego dziecka, to wielka przyjemność :)

No, ale wracam do głównego wątku. Michu z łóżeczka zaczął wyrastać, więc coś trzeba było zaradzić. Przyznam, że mieliśmy zagwostkę. Nie bardzo wiedzieliśmy, jak przejść cały ten etap przestawiania Micha z jednego mebla na drugi, tym bardziej, że ciężko nam było osądzić, czy on sam jest już na to gotów. No ale doszliśmy do wniosku, że przecież kiedyś się przyzwyczai, a jeśli będziemy konsekwentni w odprowadzaniu go do łóżka/pokoju to przyniesie to oczekiwany skutek. A skutkiem owym miało być oczywiście nadal samodzielne zasypianie. Tyle, że w łóżku, na wolności, a nie za kratami 😉

Kilka dni przed kupnem łóżka zaczęliśmy wyjmować Mikołajowi szczebelki z łóżeczka – najpierw w ciągu południowej drzemki (po zaśnięciu), a następnie wieczorem przed położeniem go spać. Ponieważ posiadamy dwa materace z gąbki, takie składane, które z braku lepszego miejsca stacjonują w Miśkowym pokoju, postanowiliśmy, za radą mojej siostry, rozkładać mu je przy łóżeczku, w razie gdyby jakimś cudem miał z niego wypaść. Skutek był trochę odwrotny do zamierzonego, gdyż Michu po prostu zaczął nam zasypiać na tych materacach, a co za tym idzie, budzić się w środku nocy z płaczem, bo zazwyczaj zasnął na czymś w stylu twarda zabawka, albo góra poduszek, co powodowało uwieranie. Na kilka dni odstawiliśmy więc materace. Stwierdziliśmy, że może bez nich będzie jednak łatwiej. I rzeczywiście – udało się. Co prawda przyzwyczajanie trwało około tygodnia, ale koniec końców Michu nacieszył się wolnością i po tym czasie wszystko doszło do normy. Był jeden kryzys, kiedy to dziecię nasze (zasypiające do tej pory około godz. 20.30) poszło spać po północy, bo – uradowany swobodą – nie zamierzał się w ogóle chyba położyć. Wówczas w ruch poszły szczebelki – nierozumnie wykorzystana wolność została ograniczona na jedną noc – i podziałało – następnego wieczoru nie trzeba było już się stresować, Misiek grzecznie po chwili zabawy zasnął sam w otwartym łóżeczku.

Po kilku dniach pozbyliśmy się łóżeczka – wywieźliśmy je do mojej mamy na przechowanie. Ponieważ wyszło to niespodziewanie, a nie mieliśmy jeszcze łóżka, ścieliliśmy Michowi jeden z materacy. Zasypiał na nim bez problemu, dodatkowo podekscytowany, że ma nowe „legowisko”.

Dwa dni później małżonek pojechał do Ikei, gdzie zakupił dziecięce łóżko. Mikołaj przygotowany wcześniej czekał na swoje „dorosłe” spanie z ekscytacją równą mojej. Następnie dzielnie pomagał przy skręcaniu i cały szczęśliwy oglądał nowy mebel. Razem z nowym łóżkiem dostała się Michowi nowa narzuta – też ikeowska, z żabą. Po wcześniejszych wprawkach – bez szczebelków najpierw, potem na samym materacu, Mikołaj doskonale poradził sobie z przejściem z jednego mebla na drugi. Otrzymał nowo umeblowany pokoik (zrobiłam mu przy tej okazji przemeblowanie), co miało też duże znaczenie dla niego, gdyż podkreśliło wagę zmian, jakie się dokonały. Bez problemu poszło zasypianie, w nocy budzi się nadal tylko wówczas, gdy mu się coś przyśni przykrego, lub z powodu jakiegoś hałasu. Przy czym nie przychodzi do nas w nocy do pokoju, ale woła. Rano natomiast, po przebudzeniu, wypracował sobie zabawną metodę. Wychodzi z łóżka, po czym puka w drzwi swojego pokoju. Trzeba zawołać „proszę” (i to koniecznie muszę zrobić ja, bo jak woła małżonek, to Misiek krzyczy: „Nie! Mama!”) i Mikołaj dopiero wtedy otwiera drzwi i przychodzi do naszego pokoju.

Powiem Wam szczerze, że spodziewałam się trochę problemów z przestawianiem Mikołaja na spanie w zwykłym łóżku – tym bardziej, że właściwie nigdy nie spał (tak świadomie) z żadnym z nas. A tym czasem nasze dziecko zaskoczyło nas pozytywnie i okazało się bardziej przygotowane do tej zmiany od nas :)

Jedyne co mogę Wam doradzić, to kupno łóżka z barierką zabezpieczającą, by dziecko nie wypadło z łóżka. U nas sprawdza się doskonale. Dziecko jest trochę zastawione, ale ma też wystarczająco dużo miejsca, by swobodnie wychodzić i wchodzić do łóżka.

Wszystkim stającym przed tym ważnym momentem zakupu pierwszego łóżka dla dziecka życzę powodzenia i wytrwałości. Krok ważny, ale wcale nie taki trudny, jak by się wydawało.
Pozdrawiam Was, zerkając jednym okiem na bieg Justyny Kowalczyk.

Na koniec zaś Miśkowe łóżko z Ikei – stan sprzed dwóch miesięcy. Obecnie ściana przyłóżkowa wygląda o wiele atrakcyjniej.

lozko

Comments (8)

A skutkiem owym miało być oczywiście nadal samodzielne zasypianie.

A w jakim wieku był Misiek jak zmieniliście mu łóżko ?

Dwa lata miał równo.

Podziwiam Was, u nas póki co nie ma mowy o samodzielnym zasypianiu. Ja mam chopla właśnie na punkcie tej „wolności” dziecka i jeszcze nie przenieśliśmy młodego do „dorosłego” łóżka… Będzie ciężko coś czuję. Na dole pod tym artykułem są przykładowe łóżka:
http://www.meblosklep.pl/s/jak-urzadzic-pokoj-dziecka-i-przygotowac-mieszkanie-na-malego-odkrywce
Brałam pod uwagę już kilka opcji, ale jednak chyba zdecyduję się na coś z barierką.
Dzięki za artykuł!

Super aktykuł na pewno będę mądrzejsza o te rady. Dziękuję. Moja córeczka ma 1,5 roku i powoli trzba zacząć myśleć o wyjściu z łóżeczka.

Ja też miałam takie samodzielnie zasypiające dziecko. Wolność małego jest od 10 dni. Zamiast o 7-8 wstaje 5:30. I nie chce spać w ciągu dnia. To przejściowe? Co robic? Na razie w ciągu dnia wie że i tak wróci do łóżka, ale rzadko zasypia. 3dni na 10. A kiedyś dzień w dzień 2h. Fascynacja?

A w jakim wieku jest Twoje dziecko? Mikołaj, gdy miał dwa lata (nawet jakoś krótko przed drugimi urodzinami) zrezygnował zupełnie z drzemki w ciągu dnia. Po prostu przestał wtedy zasypiać i żadne sposoby nie działały. Przestaliśmy go kłaść w związku z tym i mimo że dwie godziny „swobody” w ciągu dnia zniknęły mi z dnia na dzień, to jeśli chodzi o Mikołaja dał sobie świetnie radę. Może Twój synek nie potrzebuje już południowej drzemki? Piszesz, że wstaje o 5.30 – a której zasypia wieczorem? Może warto mu ciut przesunąć godzinę zasypiania? Może to być również, jak piszesz, faza przejściowa. Gdy, jeszcze przed kupnem łóżka, zaczęliśmy wyjmować Mikołajowi barierki z łóżeczka, był tym tak nakręcony, że przez jakiś czas, po naszym wyjściu z jego pokoju wieczorem, wychodził z łóżeczka i bawił się – chyba używał wolności 😉 Raz nam zasnął wśród klocków :) Ale daliśmy mu kilka dni takiej swobody celowo, czekaliśmy, aż oswoi się z sytuacją. I po kilku dniach był tak niewyspany (w dodatku odstawił sobie drzemkę w dzień kilka dni wcześniej, więc go nie kładliśmy), że przestał wieczorem wychodzić z łóżeczka, mimo braku barierek. Poza tym dotarło do niego, że tych barierek nie ma już na stałe, co też chyba było dość ważne dla niego, bo początkowo wyglądało to tak, jakby chciał się na zapas wieczorem pobawić, bo a nuż wstawimy barierki?

Tak było u nas – co powoduje Twoim synkiem, tego nie wiem, niestety :) W razie jakichś pytań zapraszam do kontaktu mailowego – zosia@dzieciowisko.pl. I życzę powodzenia przy obecnych łóżkowych zmianach :)

chyba też będziemy musieli się przymierzać do zmiany łóżka. cenne rady :)

Write a comment