Pirat Rabar­bar

2

Posted by Zosia | Posted in Moja czytelnia | Posted on 03-02-2010

Tagi: , , , , , , , , ,

Mał­żo­nek mój od dłu­giego czasu wra­cał wspo­mnie­niami do książki, którą mu w dzie­ciń­stwie czy­tali rodzice. Cho­dziło o krót­kie histo­ryjki Woj­cie­cha Wit­kow­skiego pt. “Burz­liwe dzieje pirata Rabar­bara”. Książka wydana w cza­sach komuny, w ostat­nich latach była trudno dostępna. Kilka razy udało nam się ujrzeć ją na Alle­gro, ale w takiej cenie, że aż przy­kro. Widać towar był defi­cy­towy. Aż tu nagle, pew­nego jesien­nego dnia mał­żo­nek wró­cił z Empiku z roz­anie­loną miną — wzno­wili Pirata Rabar­bara! Cóż było robić — zaczę­li­śmy czy­tać ją wie­czo­rem Miko­ła­jowi. Przy­znam, że dość scep­tycz­nie pode­szłam począt­kowo do owego dzieła. I zosta­łam mile zasko­czona — książka jest świetna, Rabar­bar prze­cudny, a Bar­bara stała się moim ido­lem ;) Obec­nie koń­czymy już trzeci, ostatni tom przy­gód zabaw­nego pirata. I z całego serca mogę ją wszyst­kim polecić.

Książka o Rabar­ba­rze, jest pierw­szą z czy­ta­nych wie­czo­rem, na którą nasze dwu­let­nie dziecko zaczęło żywo reago­wać. Czy­tamy Miko­ła­jowi nie­mal od samych naro­dzin. Zawsze robimy to przed poło­że­niem go spać, sia­da­jąc razem w jego pokoju. Do tej pory nie było widać więk­szych oznak wsłu­chi­wa­nia się w treść, lecz przy lek­tu­rze Rabar­bara Miko­ła­jowi czę­sto zda­rza się po pro­stu sia­dać i słu­chać. Dosko­nale rozu­miał też, że szedł dziś do przed­szkola na bal kar­na­wa­łowy prze­brany za owego książ­ko­wego bohatera.

Przy­gody weso­łego i sym­pa­tycz­nego pirata podzie­lone są, jak już wspo­mnia­łam, na trzy tomy: “Burz­liwe dzieje pirata Rabar­bara”, “Dal­sze burz­liwe dzieje pirata Rabar­bara” oraz “Jesz­cze dal­sze burz­liwe dzieje pirata Rabar­bara”. Wzno­wione przez wydaw­nic­two BIS; każda z czę­ści zawiera w sobie około dwu­dzie­stu kil­ku­stro­ni­co­wych opo­wia­dań. Posta­cie wykre­owane w każ­dym z nich są nie­sa­mo­wi­cie barwne, cie­kawe, uka­zane z ogrom­nym poczu­ciem humoru. Główny boha­ter, jak i pozo­stali człon­ko­wie jego rodziny (żona Bar­bara, syn Krzty­nek, córeczka Ania oraz papugi) od razu wzbu­dzają w czy­tel­niku sym­pa­tię, która rośnie wraz z ilo­ścią prze­czy­ta­nych kar­tek. W godny uwagi spo­sób została tu przede wszyst­kim uka­zana więź pirata z mał­żonką; trzeba przy­znać, że autor stwo­rzył wspa­niałą, prze­za­bawną parę, a nie­które zacho­wa­nia Rabarbara-męża czy Barbary-żony nie raz i nie dwa wyda­wały mi się dziw­nie zna­jome… ;)

Książka może wyda­wać się bar­dziej inte­re­su­jąca dla chłop­ców niż dziew­czy­nek, choć nie sądzę, by była nudna dla tych dru­gich. To raczej zawód boha­tera może nasu­nąć taki rodzaj odbiorcy, acz­kol­wiek z pew­no­ścią jest wiele dziew­czy­nek, które chcia­łyby zostać pira­tami, więc nie widzę prze­szkód, by im te opo­wia­da­nia czy­tać. Gdy się kie­dyś docze­kam córeczki chęt­nie się­gnę raz jesz­cze po Wit­kow­skiego :)

Jeśli koniecz­nie trzeba doszu­ki­wać się walo­rów edu­ka­cyj­nych we wspo­mnia­nych książ­kach, to mogę kilka wymie­nić. Barwny język opo­wia­dań wspa­niale roz­wija wyobraź­nię małego czy­tel­nika. Roz­bu­dza też poczu­cie humoru, dzięki ogrom­nej zawar­to­ści prze­za­baw­nych sytu­acji. Główny boha­ter, mimo iż cza­sem leni­stwo wkrada się w jego życie (dla mnie to leni­stwo, dla Rabar­bara to “zamy­śle­nie się na kilka wypa­leń fajki”), jest nie­sa­mo­wi­cie dobrym i pacy­fi­stycz­nym czło­wie­kiem. Zawsze stara się poko­jowo roz­wi­kłać napo­tkane pro­blemy. Nawet amu­ni­cja, którą wozi na swoim szku­ne­rze jest nie­groźna — pomi­dory i arbuzy — a sam okręt zdo­bią kwie­ci­ste żagle. Pirat Rabar­bar zawsze znaj­duje spo­sób, by dopro­wa­dzić sprawę do szczę­śli­wego dla wszyst­kich końca.

Tyle z pie­śni pochwal­nej ku czci Rabar­bara. Jeśli nie wie­cie, co czy­tać dziecku przed snem, to ser­decz­nie zachę­cam do tych wła­śnie opo­wia­dań. Warto choćby po to, by się szcze­rze pośmiać w zimowe, dłu­gie wieczory.

A oto okładki wspo­mnia­nych ksią­żek — umiesz­czone dzięki uprzej­mo­ści wydaw­nic­twa BIS, za co ser­decz­nie dziękuję.

Część pierw­sza:
pirat1

Część druga:
pirat2

I trze­cia:
pirat3

Comments (2)

Ja do dzis pamie­tam szku­ner Pirata Rabar­bara moze dla­tego ze obrazki koja­rzyly mi sie z moim Dziad­kiem… hehehe naprawde fajna lek­tura jak widac dla dziew­czy­nek tez:D

Aż się wpiszę.…

Burz­liwe dzieje…” udało mi się zacho­wać z wła­snego dzie­ciń­stwa. Cho­ciaż “zacho­wać” chyba nie jest naj­lep­szym okre­śle­niem, bo książka od wie­lo­krot­nego czy­ta­nia zwy­czaj­nie się roz­pa­dła. Ale żadna kartka nie zgi­nęła :-)

Teraz doku­pi­łem dwie pozo­stałe czę­ści i cze­kam, aż moja roczna córka zacznie się inte­re­so­wać czy­ta­nymi jej baj­kami. Mam nadzieję, że polubi ulu­bio­nego boha­tera tatu­sia :-)

Wydaw­nic­two BIS zro­biło bar­dzo miłą nie­spo­dziankę cał­kiem spo­rej gru­pie osób i chwała im za to. A Rabar­bar? Szkoda, że nikt go nie ‘zani­mo­wał’ :-(

Write a comment