(Niestety) nie jest to artykuł sponsorowany. Nie będę zagłębiać się w specyfikację techniczną ani w to, czy inny telefon posiada podobne funkcje. Innych urządzeń nie testowałam, iPhone’a używam, więc piszę o tym, co znam.
Gdy dwa miesiące temu wzięłam do ręki iPhone’a stwierdziłam, że nigdy, ale to nigdy nie dam Mikołajowi do ręki tak drogiego urządzenia . Pomna różnych przygód, które spotkały moje dwa poprzednie telefony (włącznie z topieniem w misce z wodą nokii 6300 — mocny model, po dwóch dniach suszenia działa do dziś bez zarzutów i służy jako telefon rezerwowy) stwierdziłam, że żywotność iPhone’a w zetknięciu z moim dziecięciem może zostać mocno ograniczona, więc lepiej dmuchać na zimne. No ale cóż. Bywają momenty, że trzeba zweryfikować swoje poglądy i postanowienia . Zwłaszcza ostatni pobyt w szpitalu pokazał, jak bardzo taki iPhone może być pomocny w zapełnianiu czasu dziecku, zwłaszcza, gdy w pewnych sytuacjach trzeba malucha utrzymać w miejscu przez dłuższy czas.
Co mnie, matce dwulatka, bardzo przydaje się w iPhonie?
Po pierwsze iPod Oglądanie bajek wrzuconych do telefonu, słuchanie muzyki lub bajkowych słuchowisk to rewelacyjna pomoc w wielu sytuacjach. Z pewnością sprawdza się w samochodzie, podczas długiej podróży, czy w poczekalni u lekarza, który się spóźnia
Po drugie łącze internetowe . Nigdy do tej pory nie korzystałam z Internetu za pośrednictwem telefonu, więc być może nie odkryję tu Ameryki. Jednakże szybki dostęp do sieci, prosta obsługa przeglądarki, no i w ogóle osobna ikonka do youtube, to dla mnie zupełnie nowa jakość korzystania z telefonu. Wspomniane natychmiastowe połączenie z youtube uratowało mi kilkukrotnie życie, gdy Mikołaj domagał się ulubionego “Dobranocnego Ogrodu”, którego akurat wgranego nie miałam.
Po trzecie całe mnóstwo bezpłatnych i płatnych aplikacji , które można pobrać z AppStore na swój telefon i korzystać do woli. Nie muszą to być jednakże pozbawione sensu gierki. Dostępne jest całe mnóstwo różnych fajnych programów dla dzieciaków: maluch może rysować, kolorować, grać na pianinie, bębnach, uczyć się nazw i dźwięków wydawanych przez zwierzęta, układać wirtualne puzzle … Co prawda widzę tu ciągle pole do popisu, ale powodów do narzekań wcale nie jest wiele. Po pierwsze brakuje takich aplikacji w języku polskim . Rozumiem, że w angielskim więcej się sprzeda, ale polskich użytkowników iPhone’a i iPoda przybywa, więc szkoda byłoby tego nie wykorzystać. Poza tym jest tu też pole do popisu dla pomysłodawców takich aplikacji. Nie oszukujmy się, coraz więcej dzieci ma dostęp do podobnych urządzeń. Warto wykorzystać to do ich edukacji i rozrywki. Proste programy do nauki kształtów, kolorów, literek czy cyferek z pewnością miałyby powodzenie .
A oto kilka przykładowych aplikacji, które można pobrać z AppStore, a które mogą się przydać rodzicowi małego dziecka:
Przy okazji rodzi mi się pytanie do Czytelników — czy ktoś może podrzucić jeszcze coś ciekawego, coś, co mogłoby być atrakcyjne lub przydatne dla dziecka, a co można pobrać na iPhone’a? Będę wdzięczna za wszelkie pomysły.
Rzec jeszcze muszę, że oprócz Wood puzzle wszystkie te aplikacje są darmowe . Wiele z nich można rozszerzyć za niewielką zazwyczaj opłatą o dodatkowe funkcje lub tzw. pełne wersje.
Umieszczone tutaj zdjęcia to zrzuty z ekranu mojego telefonu. Taka całkiem przyjemna rzecz; kolejna, która podoba mi się w iPhonie i która, jak widać, czasem się przydaje
Rewelacyjną funkcją iPhone’a dla mnie jest bezpośrednie eksportowanie nagranych filmików do youtube . Jest to jedna z najczęściej wykorzystywanych przeze mnie możliwości tego telefonu. Do tej pory wyglądało to tak: nagrywałam filmik kamerką wbudowaną w aparat fotograficzny, następnie zrzucałam go do komputera i stamtąd umieszczałam na youtube. Filmiki z iPhone’a, jeśli jest tylko dostęp do sieci (a zazwyczaj jest) od razu wrzucam na stronę. Jest to dla mnie bardzo wygodne. Oczywiście, filmiki straciły trochę na jakości, ale nie przesadzajmy — na moje potrzeby rozdzielczość iPhone’a w zupełności wystarcza. Poza tym filmik można też w iPhonie przyciąć i to w zupełnie prosty sposób .
Na marginesie dodam, że filmiki i zdjęcia można też wysyłać z iPhone’a mailem. Kilka dni po zakupie telefonu małżonek skonfigurował mi moje konta pocztowe i powiem Wam, że odbieranie i wysyłanie wiadomości e-mail w telefonie bardzo mi się spodobało. Nie trzeba włączać komputera
Najpiękniejsze w iPhonie jest jednak to, że jest taki intuicyjny w obsłudze . Nawet blondynka go zrozumie Z aplikacji wystarczy korzystać “na czuja” i ze spokojem dacie sobie radę.
Pewnie jeszcze mogłabym trochę popisać, ale myślę, że na razie wystarczy. Jak będziecie mieli okazję — wypróbujcie iPhone’a. Jeśli się wahacie czy kupić — kupcie. Będziecie zadowoleni To jest wszystkomający telefon . Serio
P.S. A teraz będę pisać do polskiego oddziału Apple, aby mi zapłacili za takiego reklamowego posta
Styczeń 20th, 2010 at 15:15
To też jest całkiem sprytne: http://iphoneblog.pl/2009/11/16/iphone-jako-interaktywna-ksiazeczka-dla-dzieci/
Styczeń 20th, 2010 at 15:39
Ciekawy pomysł. Mam nadzieję, że doczeka się realizacji na szerszą skalę. Dzięki za wiadomość
Styczeń 21st, 2010 at 13:10
Zgadzam się z Tobą Zosiu. Wiem, że moja bratanica (Gaba, lat 2 i pół) też lubi bawić się iPhonem. Głównie gra na pianinku i ogląda Bolka i Lolka:) Sama też wie jak odblokować klawiaturę i odnaleźć odpowiednią ikonkę, które umożliwi jej oglądanie bajki. Ah, te dzisiejsze mądre dzieci.