Posted by Zosia | Posted in Bez związku, Nerwy w konserwy, Pod mikroskopem | Posted on 20-11-2009
Tagi: artystki reborn, co to jest lalka reborn, gdzie kupić lalkę reborn, lalka reborn, lalki reborn Polska, zaadoptuj reborn
Jakiś tydzień temu trafiłam na coś, co nazywa się lalka reborn. Pierwsza moja reakcja na jej widok, to kolacja podchodząca mi do gardła (serio!). Pierwsze skojarzenie — mały trup.
Lalki te mają jak najwierniej przypominać niemowlę, a często wręcz noworodka — włączając w to pomarszczoną skórę, często gile w nosie, zapłakane oczy, zaślinione usta, otarcia na kolanach, różne przebarwienia skórne występujące u dzieci itp. Generalnie ma wyglądać jak najprawdziwsze ludzkie dziecko.
Nie byłabym jednak sobą, gdybym na przeczytaniu jednego tylko artykułu poprzestała. Temat mnie zainteresował, zaczęłam więc szukać dokładniejszych informacji. Nie zamierzam tu robić wykładu na temat historii takich laleczek, ani też sposobu ich wykonywania. Wszystkie kwestie historyczno-techniczne pominę. Przejdę więc do sedna — do sensu wyrobu takich lal.
Jak do wielu innych rzeczy, tak i do laleczek reborn ich miłośnicy dorobili pewne ideologie. I tak, podobno, mogą one służyć:
- matkom, które straciły dziecko (w celach terapeutycznych)
- kobietom, które dziecka mieć nie mogą (w celach rekompensaty)
- kobietom, które chcą mieć pamiątkę z czasu dzieciństwa swego dziecka/wnuka (sens niby podobny do zdjęcia dzieciaka, a jednak to nie to samo)
- celom kolekcjonerskim
- do zabawy starszym dzieciom (podobno powyżej 5 lat)
- celom komercyjnym w sensie jako manekiny niemowląt w filmach, sztukach itp.
Co ja na to…?
- Naprawdę nie wiem, która matka byłaby w stanie pocieszyć się po stracie dziecka po pierwsze lalką, po drugie lalką z twarzą (mniej lub bardziej podobną) jej zmarłego dziecka. Terapii w tym nie widzę żadnej, bardziej ukłon w kierunku choroby psychicznej…
- Kobiety, które nie mogą mieć dziecka są z pewnością w ciężkiej sytuacji. Ale czy zamówienie sobie takiej lalki zrekompensuje jej brak dziecka? Tak, wiem, był o tym film podobno, że na Wyspach jest teraz taka moda, że kobiety z tymi lalkami w wózkach spacerują, udają, że je karmią itd. Znalazłam nawet informację o przypadku, gdzie policja wybiła szybę w samochodzie, bo myśleli, że ktoś zostawił w foteliku małe dziecko i zamknął samochód. Okazało się, że to właśnie lalka reborn.
Ludzie, czy to jest normalne? Czy to nie jest tworzenie sobie złudnego świata, gdzie jestem ja i moje sztuczne dziecko, które traktuję jak prawdziwe? - No, to jeszcze jestem w stanie zrozumieć, bo jak się jakaś babcia uprze, że chce mieć lalkę wyglądającą jak jej wnusio sprzed lat trzydziestu, to nikt jej nie przekona. Aczkolwiek sam fakt, że ta lalka jest tak dopracowana w sferze anatomii, wyglądu skóry itd. sprawia, że mnie bardziej odpycha niż zachwyca
- Cele kolekcjonerskie rozumiem w zupełności. Jedni kolekcjonują paprochy z pępka (to nie jest żart!!!), to inni mogą lalki reborn. Jak kto woli. (Chyba jednak skłoniłabym się w stronę tych paprochów… zawsze to jednak moje własne paprochy…
) - Co do tego, czy taką lalką powinny bawić się dzieci, to mam baaardzo mieszane uczucia. Co prawda pani Binczewska z Poznania, która jako pierwsza w Polsce zaczęła wyrabiać takie lalki mówi, że bawią się nimi jej córki, a koleżanki owych córek są lalkami zachwycone, to jednak coś we mnie się sprzeciwia…
Lalka powinna wyglądać jak lalka, jak coś sztucznego. Lalka, która wygląda jak prawdziwe dziecko nie jest w moim odczuciu i przekonaniu dobrym materiałem dydaktycznym, czy nawet zwyczajnie zabawowym.
Czy widział ktoś kiedyś, by dziecko bawiło się wypchanym psem albo kotem? Nawet maskotki nie wyglądają tak realnie jak ta lalka.
No ale każdy ma swoje zdanie. Inną sprawą jest cena tej lalki. Podobno tanio, to 600 zł za sztukę (choć na allegro widziałam jakieś promocje świąteczne nawet za 300 zł). Nie dałabym mojemu dziecku do zabawy lalki za 600 zł. Ale to zwyczajnie dlatego, że mnie na to nie stać
- Cele komercyjne — ok. Choć już na przykład tekst gdzieś wyczytany, że lalki te byłyby świetne jako narzędzie dydaktyczne dla młodzieży, która (na przykład w Ameryce) ma zajęcia z opieki nad niemowlęciem, jakoś mało do mnie przemawia. No ale może faktycznie ma to większy sens niż paczka cukru czy baloniki imitujące dziecko. Choć gdyby naprawdę chcieli lalkę, to chyba dałby radę taki zwyczajny gumowy niemowlak za 5 dolców zamiast reborn za 200…
Co do wyglądu tych lalek, to powiedzieć mogę tylko tyle, że są egzemplarze mniej i bardziej udane. Albo inaczej — są bardziej i mniej uzdolnione i doświadczone “artystki” wykonujące reborn. Lalki Binczewskiej nie wstrząsają aż tak bardzo. Ale już lalki, które znalazłam na allegro wyglądały po prostu jak na zdjęciach trumiennych.
Co do całej otoczki, która towarzyszy lalkom reborn, to musicie wiedzieć, że lalki reborn nie powinno się tak zwyczajnie kupić. Ją się adoptuje. Ona ma swój certyfikat z datą urodzin. Lalka reborn do momentu adopcji mieszka w “żłobku”. Rodzic, który adoptuje reborn dostaje czasem dodatkowy pakiet. Zazwyczaj znajdują się w nim jakieś ubranka, ulubiona maskotka (tak kochani, lalka przecież umie wybrać sobie ulubioną maskotkę!), smoczek, a nawet (jak się chwalą niektórzy w swoich aukcjach) fragment pępowiny owej lalki…
Tak więc jak już zaadoptujesz sobie taką lalkę, i dostaniesz całą jej wyprawkę, i pępowinkę, i maskoteczkę, i przywieziesz ją do domu, położysz w łóżeczku i będziesz ze szczęścia jedną nogą w niebie, to pomyśl przez chwilę, że mimo iż traktujesz ją jak własne dziecko, kochasz całym sercem i zamierzasz o nią dbać, to ona nigdy, ale to nigdy, nie powie do ciebie “mamo”, nie pokocha cię, a nawet nie będzie w stanie cię zwyczajnie polubić. Dlaczego? Dlatego, że tak zwyczajnie, najzwyczajniej w świecie ona po prostu nie żyje.
Pozdrawiam!
Kilka linków związanych z reborn:
- (przejrzyjcie uważniej, bo w sumie była tam o tym mowa dwukrotnie, jest więc więcej niż jeden film
I na koniec parę zdjęć. Popatrzcie, a najlepiej zajrzyjcie na strony “artystek” i pooglądajcie w powiększeniu, bo tutaj mogą umknąć wam szczegóły… I sami zdecydujcie, czy rzeczywiście chcielibyście mieć taką lalkę w domu.

źródło: by

źródło:
Ponieważ zarówno Realbabydolls Nursery jak i Monica’s Dolls zażądały usunięcia zdjęć swoich prac z tego wpisu pozostały Wam, Drodzy Czytelnicy, tylko dwie lalki do obejrzenia (choć i to pewnie kwestia czasu
) Myślę jednakże, że nie będzie to dla Was problemem, w sieci można znaleźć sporo fotografii reborn, więc zapraszam do poszukiwań na stronach wytwórców tych lalek.
Pozdrawiam,
Zosia



