O wszyst­kim czyli o niczym

1

Posted by Zosia | Posted in Bez związku, Poradnik rodzinno-życiowy | Posted on 12-10-2009

Tagi: , , , , , , , , ,

Jakoś weny ostat­nio bra­kuje. Chyba mnie jesień dopa­dła :(

Cóż, trzeba tro­chę pomy­śleć o sobie — każ­dej mamie się to należy. Co więc mogę dora­dzić na depre­sję jesienno-zimową? Zrób­cie sobie dobrze! ;)

Dla mnie w tym cza­sie zba­wienne jest:

  • gorąca, długa, pach­nąca kąpiel (o ile macie w domu wannę, a nie sam prysznic)
  • robienie/obrabianie zdjęć (z racji mojego hobby — gdy w parku jesie­nią przy­świeci słońce drzewa mają piękne kolory. Gorzej, gdy pada…)
  • szy­deł­ko­wa­nie — to moje nowo zdo­by­wane hobby. W ubie­gły week­end popeł­ni­łam pierw­szą robótkę ręczną na szy­dełku w postaci czapki (którą nosi teraz plu­szak Miśka) i powiem Wam, że to strasz­nie wciąga :) Kie­dyś bar­dzo dużo hafto­wa­łam, zamie­rza­łam tej jesieni nawet do tego wró­cić, ale wyszy­deł­ko­wa­nie w pre­zen­cie gwiazd­ko­wym dla Miśka Makki Pakki z Dobra­noc­nego Ogrodu prze­wa­żyło szalę i posta­no­wi­łam nauczyć się szy­deł­ko­wać. Więc wybacz­cie, jeśli zanie­dbam cza­sem bloga :)
  • czy­ta­nie, czy­ta­nie, czy­ta­nie… Bar­dzo dobrze wcho­dzą mi kry­mi­nały Kra­jew­skiego z Eber­har­dem Moc­kiem w roli głów­nej oraz przy­gody Her­ku­lesa Poirota. Choć obec­nie pochła­niam bio­gra­fię Sta­ni­sława Lema, napi­saną przez jego syna Toma­sza. I przy­znać należy, że jest to świetna książka. Może coś wię­cej skrobnę o niej, gdy skoń­czę czytać
  • pisa­nie listów — to jest aku­rat mój wyrzut sumie­nia, na który cią­gle bra­kuje mi czasu. A prze­cież zawsze uwiel­bia­łam pisać listy. Liczę, że może wresz­cie tej jesieni pood­świe­żam kilka znajomości…
  • wie­czorne oglą­da­nie ame­ry­kań­skich seriali kome­dio­wych (głów­nie tych z Comedy Cen­tral), roman­si­deł (naj­le­piej w stylu “Księż­nej” lub “Dumy i uprze­dze­nia”) lub od początku pierw­szej serii dr House’a
  • Wyjazd. Choć na jeden dzień. Tylko z mężem. Gdziekolwiek.
  • Tyle na razie przy­szło mi do głowy. A wy jak wal­czy­cie z tą wstrętną deprechą?

    P.S. Na otu­chę wrzu­cam wam obra­zek autor­stwa mojego 22-miesięcznego dzie­cię­cia, popeł­niony wczo­raj farb­kami z Tesco, pędzel­kami z Lidla, na papie­rze z Ikei :)