Posted by Zosia | Posted in Pod mikroskopem | Posted on 27-10-2009
Tagi: żółw, żółw dmuchany z IKEI, ćwiczenie równowagi, IKEA, wspomaganie koordynacji ruchowej, zabawka dla dziecka, zabawka dmuchana
No, jak już się wczoraj zabrałam za recenzowanie, to dziś powtórka z rozrywki. Generalnie tworząc bloga założyłam, że od czasu do czasu będę tu zamieszczać recenzje różnych artykułów dziecięcych, tudzież takich, które mogą się przydać w domu. Nie kupuję ich specjalnie w celu oceny. Opisywać chcę to, z czego korzystam, co kupiłam/kupię bądź dostałam/dostanę, ot, tak po prostu.
Jakieś pół roku temu kupiliśmy Michowi takiego wielkiego żółwia w IKEI. Żółw, jak żółw, można powiedzieć. Ale (oczywiście!) to nie jest taki sobie zwykły żółw. Owszem, ma skorupę, nogi, głowę — czyli to, co posiada każdy przedstawiciel tego gatunku
Ale zamiast tego, co każdy szanujący się żółw ma w skorupie, ma… specjalny dmuchany wkład. Wkład ów napełnia się ciepłym powietrzem suszarki do włosów, wkłada w żółwiowy pokrowiec i czyni z żółwia rewelacyjną, wielką poduchę.
Z tego, co kojarzę, kiedyś były dostępne bodajże trzy lub dwa rozmiary tej zabawki. My kupiliśmy największy — może mieć około pół metra (średnica skorupy żółwia). Podczas ostatniej bytności w IKEI widziałam już tylko ten największy rozmiar, a i pokrowiec się zmienił, bo teraz (dane także ze strony internetowej) to już nie jest żółw, a biedronka i pająk. Ale sens zabawki ten sam.
Dlaczego piszę o żółwiu… Nasz żółw ma już pół roku i dam głowę, że nie było dnia, by nie został on “atakowany” przez Micha.
Dlaczego? Dlatego:
- żółw jest: duży i miękki, więc można po nim skakać;
- na żółwiu można się kłaść;
- mama może kołysać dzieciaka siedzącego lub leżącego na żółwiu;
- na żółwia można wchodzić (z pomocą mamy) i potem z niego zeskakiwać lub się ześlizgiwać jak ze zjeżdżalni;
- do żółwia można się przytulać;
- żółwia można targać z jednego pokoju do drugiego (w jakimś konkretnym celu, bądź też zupełnie bez);
- na żółwiu można siadać i wtedy mama może ciągnąć żółwia za głowę razem z siedzącym na nim dzieckiem;
- żółw po prostu jest i zawsze znajdzie się dobra okazja, by na niego wskoczyć, choć na chwilkę;
- żółw jest też poza tym zawsze świetnym pretekstem (w przypadku naszego dziecięcia), gdy chce się wyłudzić chwilkę czasu od taty (który właśnie wrócił z pracy i próbuje zjeść obiad).
Michu wówczas bierze ofiarę (czyt. tatę) za obie ręce i prowadzi powoli w kierunku swojego pokoju. Widać jak po drodze usilnie móżdży, co by tu z tym tatą szybko zrobić (no, bo coś zrobić trzeba, żeby sobie nie poszedł…). I wtedy zawsze z opresji ratuje żółw. Prowadzi więc Michu tatę do żółwia i każe sobą po żółwiu “rzucać”.
Ot, taki to żółw z IKEI właśnie.
Zabawkę tę zakupiliśmy, bo wydawała nam się pomocna w pracy nad równowagą i ogólną koordynacją ruchową Micha. I rzeczywiście okazuje się bardzo pomocna, zwłaszcza, że Michu ją polubił i wszelkie skakańce na niej uwielbia.
Co do szczegółów to kosztowała około 100 zł, osobno był pokrowiec, osobno ten dmuchany wkład. Pokrowiec jest dość przyjemny, jakoś szczególnie się nie brudzi. Co do tego wkładu, to fajne jest w nim to, że nie jest napompowany do końca, na tzw. twardo. Raczej przypomina łóżko wodne.
Przyznam, że ja sama też lubię poleżeć na żółwiu. Rewelacyjnie pomaga na bóle kręgosłupa, gdy się na nim wygiąć. I w ogóle jest wygodny
A oto żółw w postaci biedronki i pająka (fot. ze strony www.ikea.com):




