Ja sam!
0
Posted by Zosia | Posted in Poradnik rodzinno-życiowy | Posted on 31-08-2009
Tagi: dziecko, metoda Bobath, metoda Vojty, Promyk Słońca, rehabilitacja, rozwój ruchowy dziecka, utrudnianie rozwoju ruchowego, Wrocław, wspomaganie rozwoju ruchowego
Dziś słów kilka na temat rozwoju ruchowego dzieci. I o tym, jak rodzice potrafią im ten rozwój utrudniać.
Od ponad roku rehabilitujemy nasze dziecko we wrocławskim Promyku Słońca. Najpierw stwierdzono asymetrię i zagrożenie skoliozą (wada ułożeniowa z okresu ciąży), potem lekkie opóźnienie rozwoju ruchowego. Przeszliśmy kolejno terapię metodą Vojty, czaszkowo-krzyżową i obecnie, od 10 miesięcy chodzimy na rehabilitację metodą Bobath. Czym się dana terapia charakteryzuje pisać tu nie będę, bo nie o tym ten post. Jak ktoś potrzebuje takich informacji to w sieci jest ich sporo. A jak ktoś potrzebuje dobrego rehabilitanta, to mogę z czystym sumieniem polecić kilka osób, ale drogą mailową najlepiej.
W każdym bądź razie wszyscy terapeuci z jakimi miałam przez ten czas do czynienia zgodni są co do jednego — rozwój ruchowy dziecka — w tym: raczkowanie, siadanie, wstawanie, chodzenie — następuje w naturalny sposób w momencie kolejnych stopni dojrzewania układu nerwowego. Te umiejętności dziecko nabywa SAMO! Nie da się nauczyć dziecka siadać, raczkować, chodzić. Dopóki ono samo, bez pomocy, nie usiądzie, to nie trzeba tego robić na siłę. Te wszystkie poduszki, które mamy w dobrej wierze podkładają pod plecy swoim dzieciom, są bardziej szkodliwe niż to, że dziecko leżąc sobie na podłodze naje się paprochów, które będzie miało akurat pod ręką
Dopóki dziecko samodzielnie nie zacznie wykonywać którejś z tych ruchowych czynności to znak, że po prostu jeszcze jego układ nerwowy do nich nie dojrzał. A jeśli my na siłę będziemy dzieciaka stawiać, sadzać, prowadzić za ręce to tak naprawdę tylko przeszkadzamy mu w rozwoju.
Na stronie dotyczącej metody znalazłam , który mogę polecić, w związku z poruszanym tu tematem. Przeczytajcie go, proszę.
Drogie Mamy, Tatusiowie, Babcie, Dziadkowe, Nianie i wszyscy przyszli Rodzice — weźcie sobie do serca, że czasem, aby pomóc, wystarczy nie przeszkadzać.
Lista rzeczy, które przeszkadzają w rozwoju ruchowym małemu dziecku:
- kładzenie na poduszkach — małe dziecko powinno leżeć na płaskiej powierzchni — na macie edukacyjnej, kocyku, materacyku (byle nie za miękki), czymkolwiek. Kładzenie na poduchach (“by dziecko lepiej widziało”) krzywi masakrycznie jego kręgosłup i ogranicza jego ruchy. Martwisz się, że Twoje dziecko nudzi się leżąc z oczami wpatrzonymi w sufit? Dobrze, że się martwisz
Postaraj się urozmaicić jego otoczenie — zrób kolorowe zawieszki, powieś atrakcyjne zabawki… wykaż się inicjatywą. - sadzanie — po raz kolejny piszę — jeśli dziecko samo nie siada, widocznie jego organizm nie jest jeszcze na to gotowy. Sadzając — maltretujesz jego kręgosłup, narządy wewnętrzne i nie pozwalasz jego mięśniom rozwijać się prawidłowy sposób.
- chodziki — odsyłam do wspomnianego artykułu ze strony “Vojtowców”.
- nosidełka — takie na szelkach, które zakładają rodzice, a dziecko wisi na ich klatce piersiowej. Jeśli dziecko już potrafi siedzieć i stać, ma w miarę stabilny kręgosłup, to od czasu do czasu pewnie nie zaszkodzi, ale gdy słyszę o nosidełkach 0+ to szczęka opada.
- huśtawki — i wsadzanie w nie dzieci, które jeszcze nie potrafią stabilnie siedzieć.
- leżaczki, foteliki-nosidełka używane w domu — zarówno w takim samochodowym nosidle jak i w leżaczku (które podobno są dla noworodków także, jak zapewniają sprzedawcy) dziecko po pierwsze nie leży w pozycji naturalnej tylko wygięte, a po drugie nie ma pola manewru. Po co Ci fotelik samochodowy w domu? Nie możesz rozłożyć koca na podłodze?
- przetrzymywanie dziecka w łóżeczku w czasie czuwania — łóżeczko jak to łóżeczko, jakieś super duże nie jest, nawet dla takiej kilkumiesięcznej drobinki. Dziecko potrzebuje miejsca, by nauczyć się przewracać z pleców na brzuch i odwrotnie, by raczkować czy pełzać.
- podciąganie dziecka do pozycji stojącej — po co??? jak samo wstanie, to znaczy, że nadszedł jego czas. Czemu na siłę chcesz udowodnić mu, że coś potrafi, jeśli jego organizm jasno mówi, że na stawanie nie przyszedł jeszcze czas? Chcesz się poczuć lepiej, bo twoje dziecko stoi wcześniej niż dziecko koleżanki? Wstanie, gdy będzie potrafiło. Nie możesz nauczyć jego mięśni, że mają pracować mocniej i szybciej, bo ty tak chcesz.
- prowadzanie za ręce dziecka, które jeszcze samo nie potrafi chodzić lub nawet stać bez trzymania się — jeśli twoje dziecko samodzielnie siedzi, samodzielnie wstaje, samodzielnie stoi bez przytrzymywania się o meble, to uwierz, że też samodzielnie zrobi pierwszy krok. Nie przyśpieszaj na siłę jego rozwoju ciągnąc za ręce i prowadzając. Jeśli będzie gotowe zrobi to SAMO.
Ta lista na pewno nie jest zamknięta. Sami wiecie jak wielka jest pomysłowość rodziców, dziadków, niań i wszystkich z pewnością dobrze życzących Waszemu dziecku. Tak, bo te wszystkie błędne porady i pomysły są w większości przypadków podawane z troski i życzliwości. Ale bądźcie rozsądni i asertywni. Nawet jeśli ciocia obrazi się, że nie wsadzacie dziecka do chodzika, który kupiła.
Jak pomóc w rozwoju ruchowym?
- nie utrudniać (patrz wyżej)
- zaakceptuj, że twoje dziecko jest odrębną od ciebie osobą, ma własne tempo rozwoju i nie musi robić wszystkiego równie szybko, jak dziecko sąsiadki
- kładź dziecko na dużej, płaskiej powierzchni — najlepiej na podłodze, by miało przestrzeń do rozwijania swoich umiejętności motorycznych
- kładź atrakcyjne przedmioty w niewielkiej odległości od niego, ale nie bezpośrednio przy nim — by zachęcić je do SAMODZIELNEGO przemieszczania się (czy to do raczkowania, czy to wstawania, czy do przewracania się z pleców na brzuch i odwrotnie)
- zabezpiecz swoje mieszkanie — spójrz na nie z perspektywy małego szkraba, który pełza czy raczkuje — pozabezpieczaj kable, gniazdka, ostre kanty mebli — wszystko, o co dziecko może wyrządzić sobie krzywdę
- przytulaj, pieść, całuj, uśmiechaj się, śpiewaj piosenki, mów do niego — gdy będzie czuło się kochane i bezpieczne jego rozwój będzie postępował prawidłowo
- daj dziecku odrobinę czasu spędzanego samodzielnie — w Twojej obecności, ale bez zabawiania go — niech trochę samo pogłówkuje, by się czymś zainteresować czy zająć
- gdy dziecko zaczyna wstawać lub chodzić, jeśli tylko warunki na to pozwalają, pozwól mu chodzić boso lub w samych skarpetkach, bez butów. Ćwiczy wtedy mięśnie stóp. W butach (zwłaszcza tych źle dobranych) niektóre mięśnie “zwolnione są” z pracy lub ich praca jest ograniczona. Chodząc boso po różnych powierzchniach dziecko dodatkowo rozwija integrację sensoryczną.
To na tyle. Musiałam się tu dziś trochę nagadać, ale od razu mi lepiej
. Nie piszę tego wszystkiego dlatego, że jestem idealną matką, bo sama niejednokrotnie utrudniałam dziecku rozwój. Ale kolejne rozmowy z rehabilitantkami Mikołaja prostowały moje zapędy i dlatego dziś mogę cieszyć się, że Mikołaj wychodzi z asymetrii, a nie martwić, że mu ją utrwaliłam jakimiś własnymi głupimi metodami. Nie raz musiałam też hamować zapędy rodziny, by kłaść Micha na poduszkach, sadzać czy podciągać za ręce. Ale udało się i jestem z tego dumna.
I pamiętajcie — każde z Waszych dzieci jest jedyne, inne niż wszyscy i ma też swoje własne, indywidualne tempo rozwoju ruchowego. Normy, które są podawane, nie są ścisłymi granicami, czasem zdrowemu dziecku potrzeba tylko trochę więcej czasu, swobody czy spokoju i nadrobi “straty” (w mniemaniu rodziców) bez problemu. Pozwólcie mu to zrobić samodzielnie
P.S. Oto kilka etapów rozwojowych w wykonaniu naszego Mikołaja:
2 miesiące:
3 miesiące:

11 miesięcy — siadanie:

16 miesięcy — raczkowanie:

20 miesięcy — chodzenie:



