Zabawy logo­pe­dyczne na cztery pory roku — D. Krupa, J. Pszczółka

0

Posted by Zosia | Posted in Logopedycznie, Moja czytelnia | Posted on 23-10-2011

Tagi: , , , , , ,

Moi dro­dzy blo­gowi Czy­tel­nicy, czas powró­cić. Dawno już nie było mnie tu widać. Przy­czyn jest kilka, ale naj­waż­niej­sza to chyba taka, że moja dzia­łal­ność logo­pe­dyczna przy­biera na sile. Poza tym, że zmie­ni­łam pracę (z gim­na­zjum na szkołę pod­sta­wową) mam coraz wię­cej zajęć pry­wat­nych, co znacz­nie wpływa na ilość wol­nego czasu. Ale powoli jakoś się ogar­niam, więc jakaś regu­lar­ność powinna powró­cić :) Read the rest of this entry »

Pre­miera — www.skutecznylogopeda.pl

6

Posted by Zosia | Posted in Logopedycznie | Posted on 17-08-2011

Tagi: , , , ,

Kochani,

Stało się. Zało­ży­łam dzia­łal­ność gospo­dar­czą, w związku z czym zamie­rzam tera­peu­ty­zo­wać logo­pe­dycz­nie cały Wro­cław — wzdłuż i wszerz :)

A na poważ­nie. Dużo zmian ostat­nio w życiu zawo­do­wym. O szcze­gó­łach napi­szę we wrze­śniu, dziś chcę jedy­nie przed­sta­wić Wam nową stronę inter­ne­tową — moją wła­sną, przez wła­snego męża zro­bioną, mojej wła­snej prak­tyki logo­pe­dycz­nej. Jeśli potrze­bu­je­cie logo­pedy — jestem do usług :) Szcze­góły oferty oraz zakres usług gabi­netu znaj­dzie­cie na www.skutecznylogopeda.pl

Jeśli poszu­ka­cie dokład­nie — tra­fi­cie też na nowego bloga. Nie, nie zamie­rzam zanie­dbać dzie­cio­wi­ska. Ma już prze­cież dwa lata i czuję się z nim zwią­zana emo­cjo­nal­nie :) Na blogu logo­pe­dycz­nym będą krót­sze wpisy, typowo zwią­zane z zawo­dem tudzież z dzia­łal­no­ścią gabinetu.

Oczy­wi­ście skutecznylogopeda.pl jest też na face­bo­oku, w związku z czym zachę­cam do polu­bie­nia strony.

Koniec wpisu pro­mu­ją­cego :) Do korzy­sta­nia z usług i pole­ca­nia zna­jo­mym zachę­cać chyba nie trzeba? :)

Tera­pia logo­pe­dyczna dzieci z zabu­rze­niami słu­chu i mowy — kilka słów o książce Gra­żyny Guni.

0

Posted by Zosia | Posted in Logopedycznie, Moja czytelnia | Posted on 08-08-2011

Tagi: , , , , , , , , ,

No, to wró­ci­li­śmy z waka­cji, z górą pra­nia nieco się już upo­ra­li­śmy, pora wró­cić do rze­czy­wi­sto­ści i skrob­nąć kilka słów.

grazyna gunia
Gra­fika okładki opu­bli­ko­wana za zgodą ibuk.pl

Moja ostat­nia lek­tura z ibuk.pl to książka autor­stwa Gra­żyny Guni: “Tera­pia logo­pe­dyczna dzieci z zabu­rze­niami słu­chu i mowy”, wydana przez Impuls. Jako, że jestem świeżo upie­czoną logo­pedą, na książkę tę rzu­ci­łam się z wiel­kim zain­te­re­so­wa­niem. I nie zawio­dła moich ocze­ki­wań. Powinna ona, moim zda­niem, zna­leźć się w pod­ręcz­nej biblio­teczce każ­dego, kto zain­te­re­so­wany jest tera­pią dzieci z wadami słu­chu, a co za tym idzie — z zabu­rze­niami mowy na tym tle. Warto zapo­znać się z nią zarówno z pozy­cji logo­pedy (a zwłasz­cza sur­do­lo­go­pedy), jak i rodzica, nauczy­ciela czy wycho­wawcy przedszkolnego.

Autorka w bar­dzo płynny spo­sób prze­pro­wa­dza nas przez poszcze­gólne działy — począw­szy od wyja­śnie­nia, czym zaj­muje się sur­do­lo­go­pe­dia, poprzez pod­sta­wowe poję­cia z zakresu ana­to­mii narządu słu­chu, aku­styki, omó­wie­nie moż­li­wych przy­czyn powsta­wa­nia wad słu­chu, zabu­rzeń mowy, jakie powo­dują, aż po bar­dzo przy­stępny opis metod tera­pii logo­pe­dycz­nej. Ostatni roz­dział poświę­cony jest dia­gno­zie logo­pe­dycz­nej dzieci z zbu­rze­niami słu­chu i w mojej opi­nii zasłu­guje na szcze­gólną uwagę logopedów.

Dla osób zawo­dowo zaj­mu­ją­cych się tera­pią logo­pe­dyczną zwłasz­cza ostat­nie dwa roz­działy zawie­rają wiele cen­nych wska­zó­wek. Przede wszyst­kim znaj­dzie­cie tutaj ćwicze­nia, jakie powinny zna­leźć się w cza­sie zajęć z dziec­kiem. Mamy tu m.in.: ćwicze­nia odde­chowe, fona­cyjne, arty­ku­la­cyjne, logo­ryt­miczne, słu­chowe. Każde z nich zostały szcze­gó­łowo wyja­śnione oraz poparte przy­kła­dami (zaczerp­nię­tymi rów­nież od innych auto­rów). W ostat­niej czę­ści, doty­czą­cej dia­gno­zo­wa­nia, można zna­leźć sze­reg waż­nych infor­ma­cji na temat narzę­dzi badaw­czych przy­dat­nych logo­pe­dom, a także przy­kła­dowy kwe­stio­na­riusz wywiadu z rodzi­cami dziecka z wadą słu­chu, co z pew­no­ścią uła­twić może nam pracę.

Język książki jest bar­dzo przej­rzy­sty, dobrze się ją czyta. Wszel­kie poję­cia z dzie­dziny ana­to­mii czy logo­pe­dii wyja­śnione są dokład­nie i w przy­stępny spo­sób. Myślę, że pozy­cja ta jest bar­dzo pomocna zwłasz­cza dla osób, które w logo­pe­dii sta­wiają swe pierw­sze kroki i nie do końca mają upo­rząd­ko­waną wie­dzę lub two­rzą swój warsz­tat pracy tera­peu­tycz­nej.

Pole­cam Wam z czy­stym sumie­niem. Sama dzięki tej książce odświe­ży­łam sobie wie­dzę. :)

Na koniec pod­su­wam Wam jesz­cze jedną pozy­cję o podob­nej tema­tyce, która rów­nież może Wam się przy­dać: Marzena Kla­czak, Piotr Maje­wicz “Dia­gnoza i rewa­li­da­cja indy­wi­du­alna dziecka ze spe­cjal­nymi potrze­bami edu­ka­cyj­nymi”, Wydaw­nic­two Naukowe Uni­wer­sy­tetu Peda­go­gicz­nego w Krakowie.

Miłego czy­ta­nia!

Mowa o mowie” czyli kształ­to­wa­nie i roz­wój mowy dziecka w pigułce

1

Posted by Zosia | Posted in Logopedycznie | Posted on 07-07-2011

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Zgod­nie z obiet­nicą z wpisu o jąka­niu — kilka słów na temat roz­woju mowy dziecka.

Czym jest mowa, zapewne wyja­śniać nie trzeba. Jak bar­dzo jest czło­wie­kowi potrzebna — rów­nież. Jej pra­wi­dłowe kształ­to­wa­nie oraz roz­wój są nie­zbędne, by w pełni komu­ni­ko­wać się z oto­cze­niem. Tak zwany etap przy­go­to­waw­czy roz­po­czyna się już w łonie matki, gdy dziecko reje­struje dźwięki docho­dzące przez powłoki brzuszne matki. Wiemy, że maluch potrafi roz­po­zna­wać głos matki, poznaje bicie jej serca a nawet rytm jej kro­ków. Ist­nieje wiele eks­pe­ry­men­tów, któ­rych wyniki wyka­zują, że dzieci reagują też na muzykę, a regu­larne czy­ta­nie tego samego wier­sza lub bajki “brzusz­kowi” może owo­co­wać tym, że po uro­dze­niu dziecko będzie reago­wać na ten utwór np. uspo­ka­ja­jąc się.

Każdy etap w roz­woju mowy poja­wia się w okre­ślo­nym cza­sie. Przyj­muje się to za normę roz­wo­jową. Swo­istym momen­tem star­to­wym jest pierw­szy krzyk dziecka, zaraz po uro­dze­niu. Świad­czy on o chęci do życia, zdro­wiu i sile nowo­rodka. Od tej chwili możemy wyróż­nić kolejne etapy kształ­to­wa­nia mowy malucha:

  • Okres melo­dii — przy­pada na pierw­szy rok życia dziecka. Małe dziecko począt­kowo nie zna innej formy komu­ni­ka­cji poza pła­czem bądź krzy­kiem. Około 6 – 8 tygo­dnia życia poja­wia się tzw. uśmiech spo­łeczny. Dziecko zaczyna w ten spo­sób reago­wać na osoby bli­skie. Mię­dzy 2 a 4 mie­sią­cem życia powinno poja­wić się głu­że­nie (ina­czej gru­cha­nie). To ważny etap roz­wo­jowy, poprze­dza­jący gawo­rze­nie. Głu­że­nie jest odru­chem bez­wa­run­ko­wym i służy przede wszyst­kim ćwicze­niu arty­ku­la­to­rów. Jest to swego rodzaju próba głosu, przy­go­to­wa­nie się do świa­do­mej komu­ni­ka­cji i wystę­puje tylko wtedy, gdy dziecko jest zado­wo­lone — wyspane, naje­dzone, rado­sne. Dalej, około 5 – 8 mie­siąca głu­że­nie prze­cho­dzi w gawo­rze­nie. To już odruch warun­kowy. Dziecko powta­rza poje­dyn­cze sylaby, zbitki lub całe ciągi sylab (nie­kiedy wyda­wać się może, że maluch wypo­wiada znane nam słowa). Do pierw­szego słowa jest jesz­cze przed nim kawa­łek drogi do przej­ścia. Gawo­rze­nie to ćwicze­nie słu­chu i pamięci, bo dziecko powta­rza zasły­szane w oto­cze­niu dźwięki i zaczyna koja­rzyć je z oso­bami i przed­mio­tami z oto­cze­nia. Maluch bawi się swoim gło­sem. Pod koniec pierw­szego roku maluch powi­nien reago­wać już na swoje imię oraz wypo­wia­dać jedno lub dwa słowa
  • Drugi rok życia to tzw. okres wyrazu. Dziecko używa samo­gło­sek (z wyjąt­kiem noso­wych) oraz spół­gło­sek: p, b, m, t, d, n, ń, ś, j, k, k’. Gło­ski trud­niej­sze zastę­puje łatwiej­szymi lub opusz­cza (na początku wyrazu), a grupy spół­gło­skowe zazwy­czaj uprasz­cza. Etap ten jest bar­dzo zna­czący w kształ­to­wa­niu się mowy. Warto pamię­tać, że roz­wój mowy malu­cha zależy od jako­ści mowy, jaką sły­szy wokół sie­bie. Dba­łość rodzi­ców o poprawne wypo­wia­da­nie się, uni­ka­nie tzw. mowy pia­stu­nek w odnie­sie­niu do dziecka pozwala mu przy­swa­jać pra­wi­dłowe wzorce. Na tym eta­pie warto zadbać o tzw. “zale­wa­nie mową” — opo­wia­da­nie dziecku o tym, w czym uczest­ni­czy, opi­sy­wa­nie miejsc, które odwie­dza, komen­to­wa­nie rze­czy, które wyko­nuje itp. Dzięki temu będzie powięk­szał się zasób słów, aż dopro­wa­dzi około 18 mie­siąca do wypo­wie­dze­nia pierw­szych rów­no­waż­ni­ków zdań, a bli­żej dru­gich uro­dzin – pierw­szych pro­stych zdań.
  • Okres zda­nia. Przyj­muje się, że jest to czas mię­dzy 2 i 3 rokiem życia. Wyła­niają się tu poszcze­gólne kate­go­rie gra­ma­tyczne, nastę­puje gwał­towne wzbo­ga­ce­nie słow­nic­twa. Maluch wyma­wia już więk­szość gło­sek, choć są one jesz­cze czę­sto znie­kształ­cane. Przy oka­zji warto tutaj wyja­śnić kwe­stię “r”. Gło­ska ta ma prawo nie poja­wiać się do około 5 – 7 roku życia i wcze­śniej­sze próby wywo­ła­nia jej przez rodzi­ców lub opie­ku­nów mogą skoń­czyć się nawet wadą wymowy. Okres przed­szkolny to czas, kiedy “r” ma prawo być zastę­po­wane przez “l”. Zda­rza się, że nie­kiedy gło­ska “j” pełni rolę “r”, nie jest to jed­nak pożą­dana sytu­acja. Jeśli maluch dłu­żej niż 2 – 3 mie­siące wyma­wia w ten spo­sób, warto wybrać się do logo­pedy, by pomógł wywo­łać “l”. Dla­czego tak upie­ram się przy “l”? Dla­tego, że zarówno ‘l” jak i “r” mają to samo miej­sce arty­ku­la­cji, w związku z czym w przy­szło­ści, gdy dziecko będzie gotowe do wypo­wie­dze­nia “r”, zastą­pie­nie nią “elki” powinno doko­nać się auto­ma­tycz­nie. Przej­ście z “j” na “r” jest o wiele trud­niej­sze i wów­czas może oka­zać się, że będzie potrzebna tera­pia logo­pe­dyczna.
    Na tym eta­pie — około trze­ciego roku — koń­czy się kształ­to­wa­nie mowy dziecka. Od tego momentu obser­wu­jemy jej rozwój
  • Okres swo­istej mowy dzie­cię­cej. Przy­pada na 3 — 7 rok życia. Czas ten przy­nosi wiele cie­ka­wych wyda­rzeń, jeśli cho­dzi o roz­wój mowy i myśle­nia dziecka (warto pamię­tać, że roz­wój mowy i idzie w parze z myśle­niem). Nastę­puje wiek pytań. Z pew­no­ścią może wyda­wać się to cza­sami męczące, ale warto uzbroić się cier­pli­wość i odpo­wia­dać na roz­liczne “Dla­czego?” malu­cha. Znie­chę­ce­nie dziecka do zada­wa­nia pytań znisz­czy jego natu­ralną cie­ka­wość. To, że maluch pyta dzie­siąty raz o to samo nie ozna­cza jego złej woli czy zło­śli­wo­ści. Dziecko po pro­stu potrze­buje czasu, by te infor­ma­cje przy­swoić, nie­kiedy przez wie­lo­krotne usły­sze­nie ich i jest to sprawa jak naj­bar­dziej natu­ralna. Doro­śli też nie zawsze zapa­mię­tują wszystko po jed­no­krot­nym usły­sze­niu, a dziecko ma tę zaletę, że nie ma obaw pytać kilka razy o to samo, gdy zapo­mni lub nie wszystko przy­swoi :)
    Według lite­ra­tury (podam na końcu wpisu) dziecko trzy­let­nie zna około 500 słów i składa 4 –5 wyra­zowe zda­nia. Czte­ro­la­tek powi­nien potra­fić opo­wie­dzieć jakieś zda­rze­nie lub bajkę, a jego wymowa powinna być zro­zu­miała dla oto­cze­nia. Pię­cio­la­tek w swej wymo­wie jest już zazwy­czaj w pełni zro­zu­miały dla osób spoza oto­cze­nia, a 6 – 7-latek powi­nien już mieć w pełni roz­wi­niętą mowę.
    Wspo­mnę tu też o jesz­cze jed­nej rze­czy. Przy oka­zji wymiany uzę­bie­nia mlecz­nego na stałe może zda­rzyć się, że dziecko zaczyna np. seple­nić. Nie powinno nas to dzi­wić, takie zmiany w uzę­bie­niu mogą spo­wo­do­wać chwi­lową wadę wymowy, która zazwy­czaj auto­ma­tycz­nie powinna ustą­pić w momen­cie zapeł­nie­nia ubytku nowym zębem. Jeśli nato­miast wada utrwali się mimo to, warto wybrać się do logo­pedy. Trzeba jed­nak pamię­tać, że ucze­nie na siłę wypo­wia­da­nia gło­sek zębo­wych s, z, c, dz wów­czas, gdy dziecko np. stra­ciło górne jedynki może spo­wo­do­wać, iż zmieni się miej­sce ich arty­ku­la­cji, co kwa­li­fi­kuje się na tera­pię wad wymowy.

Przyj­muje się, że opóź­nie­nia w poja­wia­niu się poszcze­gól­nych sta­diów kształ­to­wa­nia i roz­woju mowy nie powinny prze­kra­czać 6 mie­sięcy. Ważne jest, by nie­ustan­nie obser­wo­wać w jaki spo­sób roz­wija się komu­ni­ka­cja dziecka, poszcze­gólne etapy mowy, by w razie potrzeby natych­miast zare­ago­wać. Jeśli poja­wiają się jakie­kol­wiek wąt­pli­wo­ści co do tego, czy mowa malu­cha jest na odpo­wied­nim pozio­mie nie warto cze­kać, ale skon­tak­to­wać się z logo­pedą, który oceni ją i w razie potrzeby dora­dzi dal­sze postę­po­wa­nie. I pamię­taj­cie, dro­dzy rodzice i opie­ku­no­wie — logo­peda to nie jest ktoś, do kogo można przyjść dopiero, gdy dziecko już mówi zda­niami. Z logo­pedą może­cie kon­tak­to­wać się na każ­dym eta­pie roz­woju dziecka, nawet w przy­padku kil­ku­mie­sięcz­nego malu­cha.

Tyle o kształ­to­wa­niu i roz­woju mowy Waszych malu­chów. Następny wpis (poza recen­zyj­nym) będzie doty­czył opóź­nio­nego roz­woju mowy.

A oto obie­cana lite­ra­tura, w któ­rej może­cie zna­leźć co nieco (a cza­sem nawet i wię­cej) na dzi­siej­szy temat:

  • Kacz­ma­rek L., Nasze dziecko uczy się mowy, Lublin 1988
  • Min­cza­kie­wicz E. M., Mowa. Rozwój-Zaburzenia-Terapia, Kra­ków 1997
  • Mły­nar­ska M., Sme­reka T., Psy­cho­sty­mu­la­cyjna metoda kształ­to­wa­nia i roz­woju mowy oraz myśle­nia, War­szawa 2000
  • Zale­ski T., Opóź­nie­nia w roz­woju mowy, War­szawa 2002

Autyzm. Na gra­nicy zrozumienia.” — Barbara Winczura

5

Posted by Zosia | Posted in Logopedycznie, Moja czytelnia | Posted on 27-06-2011

Tagi: , , , , , , ,

autyzm winczura okładka
Publi­ka­cja okładki za zgodą ibuk.pl

Przy­znam szcze­rze, że myśla­łam, iż przez książkę tę “przejdę” szybko. Ale tak mocno mnie zain­te­re­so­wała, że prze­czy­ta­łam ją od deski do deski. I Wam też to radzę, jeśli choć tro­chę cie­kawi Was tema­tyka autyzmu.

Na temat autorki nie będę się tu roz­pi­sy­wać, bo jeśli poszu­ku­je­cie kon­kret­nych infor­ma­cji oraz szer­szej biblio­gra­fii, to myślę, że w sieci znaj­dzie­cie wię­cej inte­re­su­ją­cych infor­ma­cji. Samą książkę może­cie wypo­ży­czyć w ibuk.pl lub po pro­stu kupić. Sku­pię się na jej treści.

“Autyzm. Na gra­nicy zro­zu­mie­nia” Bar­bary Win­czury to zbiór czter­na­stu arty­ku­łów, czy raczej prac nauko­wych, spo­glą­da­ją­cych na autyzm z wielu płasz­czyzn. Są tam tek­sty wielu pra­cow­ni­ków nauko­wych, tera­peu­tów i bada­czy auty­zmu, któ­rzy nad głów­nym tema­tem pochy­lają się wni­kli­wie i w bar­dzo przy­stępny dla każ­dego spo­sób. Myślę, że to dość istotna infor­ma­cja, bo nie raz spo­ty­ka­łam się z pra­cami, które, mimo walo­rów mery­to­rycz­nych, trudno było przy­swoić ze względu na tak ściśle naukowy język, że np. zain­te­re­so­wany tema­tem rodzic (nie­ko­niecz­nie prze­cież po stu­diach z peda­go­giki czy psy­cho­lo­gii) musiałby sie­dzieć nad lek­turą w towa­rzy­stwie słow­nika. W przy­padku opi­sy­wa­nej książki nie ma takiej potrzeby — w jasny i zro­zu­miały spo­sób przed­sta­wia nam wiele zagad­nień. Począt­kowo tro­chę dener­wo­wało mnie, że wiele razy powta­rza się tam wyja­śnia­nie samego poję­cia “autyzm”, cią­głe nawią­zy­wa­nie do obja­wów czy przy­czyn, ale patrząc na cha­rak­ter tej książki (zbiór prac pod redak­cją, a nie całość jed­nego autora) nie mogło być prze­cież ina­czej. Ponadto daje to moż­li­wość czy­ta­nia poszcze­gól­nych arty­ku­łów nie­ko­niecz­nie w takiej kolej­no­ści, w jakiej są umiesz­czone, a nawet tylko tych, które Was inte­re­sują, bez koniecz­no­ści czy­ta­nia całości.

Muszę przy­znać, że żaden roz­dział mnie nie znu­dził. Każdy bowiem stara się wyja­śnić coś innego, z innej strony spo­gląda na zabu­rze­nie, jakim jest autyzm oraz to, co jest z nim zwią­zane. Mam jed­nak swo­ich fawo­ry­tów. Pierw­szy to tekst Agaty Gruny-Ożarowskiej pt. “Umysł nie­wspó­łod­czu­wa­jący. Neu­ro­bio­lo­gia auty­zmu.” Znaj­dzie­cie tam wiele cie­ka­wych teo­rii na temat zmian w mózgu u osób auty­stycz­nych, zarówno jeśli cho­dzi o objawy jak i pewne i domnie­mane przy­czyny tego zaburzenia.

Drugi fawo­ryt to “Wcze­sne dia­gno­zo­wa­nie auty­zmu — per­spek­tywy i dyle­maty” Mał­go­rzaty Skór­czyń­skiej. Wypływa tu sporo rze­czy na temat tego, jak ciężko nadal, mimo zaawan­so­wa­nych badań i znacz­nie szer­szej niż daw­niej wie­dzy na temat auty­zmu, roz­po­znać w miarę wcze­śnie to zabu­rze­nie. Naj­czę­ściej to rodzice pierwsi są zanie­po­ko­jeni np. bra­kiem mowy u dziecka lub spe­cy­ficz­nymi zacho­wa­niami. Nie­stety, nadal bar­dzo czę­sto zda­rza się, że tra­fiają na nie­do­uczo­nego pedia­trę, który albo twier­dzi, że dziecko z tego wyro­śnie (!) albo nie potrafi dobrze pokie­ro­wać rodzi­cami, by zna­leźli fachową pomoc. Wiele przy­pad­ków, które mogłyby być zdia­gno­zo­wane wcze­śniej (wcze­sna diagnoza=wczesna inter­wen­cja) tra­fia do spe­cja­li­stów od auty­zmu i tera­peu­tów dość późno, a prze­cież im szyb­ciej roz­pocz­nie się tera­pię, tym lepiej dla małego pacjenta. Inna autorka, Beata Pła­żew­ska, w tek­ście “Dyle­maty dia­gno­styczne zwią­zane z wystę­po­wa­niem zabu­rzeń łączo­nych. Histo­ria dwóch małych chłop­ców — długa podróż przez nie­znane” poka­zuje praw­dziwy dra­mat błęd­nej dia­gno­styki oraz tego, jak autyzm może być mylony np. z ADHD i jak przy­kre kon­se­kwen­cje może mieć to dla dziecka i jego rodziny. Ety­kie­to­wa­nie małych dzieci przez nauczy­cieli przed­szkol­nych, szkol­nych czy innych opie­ku­nów może spra­wiać wiele kło­po­tów a także opóź­niać otrzy­ma­nie facho­wej pomocy. Bo jeśli dziecko nad­po­bu­dliwe trak­to­wane jest jak auty­sta, to kon­se­kwen­cje może nieść to za sobą cza­sami dość drastyczne.

Cie­ka­wym tek­stem jest też roz­dział samej B.Winczury — “Zabawa jako kom­po­nent roz­woju teo­rii umy­słu u dzieci z auty­zmem”. Sam temat roz­woju teo­rii umy­słu jest bar­dzo cie­kawy i przy­wo­ły­wany w ostat­nich cza­sach przez wielu auto­rów. Zain­te­re­so­wa­nych zachę­cam do głęb­szych poszu­ki­wań. Tutaj autorka przed­sta­wia nam etapy, w jakich roz­wija się teo­ria umy­słu u dzieci zdro­wych i jak prze­kłada się to na auty­stów. Opi­suje, jak wygląda ich zabawa i na jakie zacho­wa­nia rodzice już wcze­śniej mogą zwró­cić uwagę, gdy nie­po­koją się o pra­wi­dłowy roz­wój swo­jego dziecka.

Długo mogła­bym pisać o walo­rach tej książki. Prze­czy­taj­cie od deski do deski. Mery­to­rycz­nie, w zro­zu­miały spo­sób i bar­dzo cie­ka­wie. Pole­cam z czy­stym sumieniem!

Kupuj drukarka epson stylus w lojalnym sklepie internetowym Inksystem.Pl z dostawa Gdansku | Forex | Gry do Pobrania po polsku